Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzech. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

O zadośćuczynieniu

Stredoeurópsky sochár:
Ukrižovaný Kristus (Morový krucifix).
Po 1709. SNG, Bratislava
Ale Bóg [naucza Anzelm Kantuareński] jest nie tylko sprawiedliwością, lecz zarazem miłością, a z nią nie da się pogodzić wieczne potępianie całej ludzkości. Istnieje zatem konflikt między sprawiedliwością i miłością bożą. Jedynym wyjściem z tego konfliktu jest zadośćuczynienie dane przez kogoś, który sam będąc człowiekiem, przecież jest bez winy, a zarazem dać może zadośćuczynienie nieskończenie wielkie. Warunki te może jednoczyć w sobie tylko ktoś taki, co jest równocześnie niewinnym człowiekiem i nieskończonym Bogiem, więc Bóg-człowiek, urodzony bez zmazy grzechu.

(Kazimierz Twardowski, O filozofii średniowiecznej wykładów sześć, paragraf 89)

Życzę wspaniałej Wielkanocy!

piątek, 30 sierpnia 2013

Sursum corda!


Nie wiem dlaczego ludzie pragną zdobywać szczyty. Pytani o to himalaiści odpowiadają zazwyczaj „bo są”. Doprawdy, przewrotność ludzka nie zna granic. Zna za to granie, szczeliny i uskoki. Zna strome zbocza i pionowe ściany. Liny, uprzęże, czekany, raki. Namioty i śpiwory, które zapewniają złudzenie ciepła.
Kiedy próbuję obiektywnie spojrzeć na każdą z moich górskich przygód, przypominam sobie chłód, niewygody i zmęczenie, które przestają się liczyć w momencie, gdy już wiem, że pokonałem górę. Obiektywnie… Tak naprawdę liczą się one jedynie w chwilach zwątpienia. Poza nimi jest pewność prostych zasad, zaufanie i wiara, że to wszystko ma sens.
Z góry widać lepiej. Świat, ludzi i siebie samego. Stamtąd też jakoś bliżej do Boga. Dlatego nie sposób zgodzić się z Dominikiem Zdortem, że „Himalaizm jest grzechem”. Pokonywanie siebie, przy okazji pokonywania góry, ma w sobie coś z żarliwej modlitwy. Może po prostu nią jest.