Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 października 2014

Wieści z rynku księgarskiego

Z wielką przyjemnością śpieszę donieść, że na rynku księgarskim pojawiała się właśnie praca zbiorowa, pod redakcją Tadeusza Lewowickiego, Barbary Chojnackiej–Synaszko i Gabrieli Piechaczek–Ogierman, zatytułowana: Edukacja dzieci i młodzieży w środowiskach zróżnicowanych kulturowo (Cieszyn-Warszawa-Toruń 2014) . A w niej osobny paragraf romologiczny, w którym obok tekstów Jaroslava Baldvina i Lenki Haburajovej Ilavskiej oraz Łukasza Kwadransa, także mój – Romskie dziecko w polskiej szkole (szeroki abstrakt: tutaj).

Trochę przypadkiem wpadła mi też w ręce publikacja Instytutu Obywatelskiego stanowiąca zapis debaty pt. Przyszłość Romów w Polsce, która odbyła się 15 października 2010 roku w Krakowie. Przyczynkiem do niej stała się dyskusja, która w 2010 roku przetoczyła się przez media europejskie, a dotyczyła działań rządów francuskiego i włoskiego wobec mniejszości romskiej. Całość publikacji – jak się okazuje – można znaleźć w sieci (PDF – tutaj). Znajdziecie w niej także mój głos (Przekraczając barierę nieufności, s. 32-35). Szerzej na ten temat pisałem już na blogu w kilku miejscach. Zainteresowanym przypominam zwłaszcza wpis: Polityki publiczne wobec Romów. Garść refleksji.

piątek, 28 czerwca 2013

Łaska


Jeżeli przyjąć, że ma rację Kurt Vannegut, gdy stwierdza, iż „Wiedza jest najbardziej wartościowym towarem na świecie. Każde nowe odkrycie czyni nas [zaś] bogatszymi”, to pewnie trzeba też pogodzić się z kilkoma innymi faktami. Po pierwsze: zdobycie „wartościowego towaru” wymaga wielkiego wysiłku i pociąga za sobą koszty. Nie każdy więc będzie chciał się na ów wysiłek i koszty zdobyć. Po drugie: wiedza stanowi efekt lub uboczny produkt procesu poszukiwania prawdy. Ta ostatnia zaś bywa trudna do przyjęcia lub nawet bolesna. Pewnie dlatego tak często staramy się omijać ją szerokim łukiem. Prawda wymaga odwagi. Nie jest „towarem” dla tchórzów. Bywamy tchórzliwi zapewne z powodu złudzenia, że brak wiedzy daje nam spokój. Wszak ponoć „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Ale czy na takim złudzeniu można zbudować cokolwiek wartościowego? Życie bez prawdy jest życiem na niby, życie w oparach niedomówień i półprawd – koszmarem.
W „Wyznaniach” św. Augustyna (Księga XIII) znalazłem kiedyś takie słowa: „Gdyby ktokolwiek inny, nie Ty, miał mnie natchnąć, nie sądzę, żebym mógł powiedzieć prawdę, bo Prawdą jesteś Ty, a każdy człowiek jest kłamliwy. Kto więc wypowiada kłamstwo, dobywa je z własnych zasobów. Abym mógł wypowiedzieć prawdę, niech z Twojego zasobu zaczerpnę to, co mam mówić”. Czyżby więc mówienie prawdy, jej przyjmowanie, czy do niej dążenie wymagały jakiejś szczególnej łaski, zaś jej odrzucenie nie? A jeśli tak w istocie jest, to kto tą łaską jest obdarzony? Komu została ona dana? Jeśli rzeczywiście jesteśmy wolni, a powyższe pytania są prawidłowo postawione, to przyjąć pewnie należy, że łaskę otrzymaliśmy wszyscy, tylko nie wszyscy chcemy z niej skorzystać. Tymczasem „chcieć” to ponoć „móc”.