Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedsiębiorczość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedsiębiorczość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 maja 2014

Mniejszości etniczne na rynku pracy: sytuacja Romów w Polsce


Jeśli pot twój pada na jedno miejsce, drąży dół, 
który może zamienić się w twój grób
 (przysłowie romskie).

 Maj wyjątkowo obfituje w okazje, które warte są kilku słów. Sporo się działo w majach minionych, sporo się dzieje i w dobie obecnej. Gdyby tak potraktować sprawę w całej jej rozciągłości, nic tylko usiąść przy komputerze i wklepywać kolejne posty. Tymczasem maszyna ta przydaje się również do innych celów, zwłaszcza że zapamiętuje sporo z tego, co już kiedyś – dzięki owej klawiaturze – na niej zapisaliśmy. A że nie wszystko traci na aktualności, teksty onegdaj stworzone przydają się w różnych sytuacjach. I tak właśnie oto, w związku z zaproszeniem na zacną konferencję Instrumenty efektywnego rozwiązywania problemów społecznych początku XXI wieku, zorganizowaną przez Towarzystwo Polsko-Niemieckie w Krakowie oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie, przejrzałem ich całkiem sporo, by wynotować fragmenty, które mogłyby przydać mi się podczas głoszenia referatu pod zadanym tytułem - Mniejszości etniczne na rynku pracy: sytuacja Romów w Polsce. Okazało się, że wyszedł z tych notatek całkiem spójny (choć w końcowej części nie do końca) tekst, który poddaje uwadze PT Czytelników, zaznaczając zarazem, iż jest on jednym, wielkim autoplagiatem. Większość z wynotowanych tekstów było już publikowana. Dwa są w druku.

***
Polska ustawa o mniejszościach narodowych ietnicznych oraz o języku regionalnym enumeratywnie wymienia objęte ochroną jej przepisów mniejszości narodowe i etniczne. W pierwszym przypadku są to: Białorusini, Czesi, Litwini, Niemcy, Ormianie, Rosjanie, Słowacy, Ukraińcy i Żydzi. W drugim: Karaimi, Łemkowie, Romowie oraz Tatarzy. Ponadto definiuje ona język kaszubski jako język regionalny. Nie oznacza to oczywiście, że są to jedyne mniejszości narodowe i etniczne, których przedstawiciele zamieszkują tereny obecnej Rzeczypospolitej. Wyraźnym tego świadectwem są wyniki spisów powszechnych z roku 2002 i 2011. W tym ostatnim narodowość polską zadeklarowało 97,09% ankietowanych (wliczając osoby deklarujące również drugą narodowość). 871,5 tys. osób (2,26%) zadeklarowało dwie narodowości – polską i niepolską, w tym 788 tys. (2,05%) polską jako pierwszą, a 83 tys. (0,22%) polską jako drugą. 596 tys. osób (1,55%) zadeklarowało wyłącznie niepolską narodowość, z czego 46 tys. osób (0,12%) zadeklarowało dwie niepolskie narodowości. Nie roztrząsając dalej tych kwestii pozostańmy przy stwierdzeniu, iż spis ten wykazał, iż po pierwsze Polska jest nadal państwem etnicznie homogenicznym, po drugie zaś z przynależnością do romskiej mniejszości etnicznej identyfikuje się 17 049 obywateli Rzeczypospolitej. Według działaczy organizacji pozarządowych zajmujących się problematyką romską (w tym organizacji romskich) rzeczywista liczebność Romów w Polsce sięga 30 tys. osób.
Omawiając aktywność gospodarczą mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce należy zaznaczyć, iż wobec znacznego stopnia asymilacji tych grup oraz braku – poza nielicznymi wyjątkami – drastycznych różnic kulturowym należałoby raczej skupić się na zróżnicowaniu regionalnym (specyfice regionalnej) w tym względzie i analizować aktywność gospodarczą mieszkańców regionów ze znacznym odsetkiem ludności o niepolskiej identyfikacji narodowej. Czy jednak na pewno tego typu analiza dałaby nam odpowiedź na pytanie o specyficzne cechy aktywności gospodarczej mniejszości narodowych i etnicznych? Nie sądzę. W żadnym województwie bowiem ich udział w ogólnej liczbie mieszkańców nie przekracza 15%. Już ten fakt powinien stawiać pod znakiem zapytania sensowność takich rozważań. Osobną, wartą podjęcia kwestią, jest natomiast szczególna sytuacja Romów, i to zarówno w kontekście ich udziału w rynku pracy, jak i specyfiki oraz uwarunkowań prowadzenia przez przedstawicieli tej mniejszości działalności gospodarczej.
Romowie mieszkają na terenie całej Polski. Największe ich skupiska występują w województwach: małopolskim, dolnośląskim, mazowieckim, śląskim, wielkopolskim i łódzkim. Należą oni do czterech głównych grup: Polska Roma, Romowie Karpaccy (Romowie Górscy, Bergitka Roma), Kełderasze i Lowarzy.
Większość Romów prowadzących niegdyś wędrowny tryb życia mieszka dzisiaj w miastach. Jest to konsekwencja przymusowej polityki osiedleńczej prowadzonej przez władze PRL. Romowie Karpaccy (prowadzący osiadły tryb życia od kilkuset lat) zamieszkują przede wszystkim górskie tereny województwa małopolskiego. Ich społeczności znajdują się także w miastach Górnego i Dolnego Śląska, a także w krakowskiej dzielnicy Nowa Huta, gdzie w latach 50. XX wieku, zatrudniano Romów w ramach polityki produktywizacyjnej.
Kowalstwo, handel końmi, wróżba i muzykanctwo to podstawowe źródła zarobkowania, z którymi kojarzymy Romów. Oczywiście zarabiali także na chleb na dziesiątki innych sposobów, imając się różnych zawodów wykraczających poza utarty stereotyp. Współcześnie z tradycyjnych zawodów przetrwały wróżki oraz cygańscy muzycy. Zawody „metalowe” i handel końmi zanika.
W góralskich, karpackich wioskach, romscy kowale właściwie zdominowali zawód. Klientami ich kuźni byli rolnicy. Kowale wytwarzali oraz naprawiali narzędzia rolnicze, podkuwali konie. Byli cenieni jako fachowcy, a ich usługi były niedrogie. Uprzemysłowienie, wyparcie koni z gospodarki rolnej i fabryczna produkcja narzędzi podcięły podstawy ekonomicznej opłacalności zawodu.
Pokrewną – „metalową” profesją zajmowali się w Polsce Kełderasze, ale także przedstawiciele innych grup, którzy przejęli od nich kotlarski fach. Pracowali oni przy wyrobie i bieleniu (emaliowaniu) miedzianych naczyń i kotłów dla gospodarstw domowych, jak i dla przemysłu. Kełderasze w dwudziestoleciu międzywojennym, dzięki swoim umiejętnościom, szybko się wzbogacali. Jeszcze długo po II wojnie światowej, do lat 80. XX w., zapotrzebowanie na emaliowanie cyną kotłów w cukierniach, browarach, zakładach przetwórstwa było duże i pozwalało całkiem dobrze funkcjonować romskim spółdzielniom kotlarskim.
Władze PRL próbowały nakłonić Romów do pracy w zawodach, z którymi nigdy wcześniej nie mieli do czynienia. Niepowodzeniem zakończyły się eksperymenty w romskich PGR-ach. Niemający żadnych tradycji rolniczych Romowie, w większości przypadków, bądź porzucali uprawę i hodowlę, bądź też doprowadzali je do upadku. Wielu Romów Karpackich znalazło zatrudnienie na wielkich budowach socjalizmu. Stąd dzisiaj skupiska Romów w Krakowie - Nowej Hucie, Zabrzu, Bytomiu, Katowicach i innych ośrodkach metalurgicznych.
Po przełomie 1989 r., w procesie restrukturyzacji przemysłu oraz likwidacji państwowych przedsiębiorstw, niewykwalifikowani Romowie byli pierwszymi, którzy tracili pracę.
Współcześnie najpowszechniejszym zajęciem wśród Romów jest handel. Dzięki rodzinnym powiązaniom z zagranicą, zarabiają na sprowadzaniu używanych samochodów, handlu tekstyliami, wełną, dywanami oraz, starociami i antykami. Niektórzy inwestują w sklepy, restauracje, nieruchomości, stacje benzynowe (w zasadzie nie dotyczy to jedynie wiejskich skupisk Romów Karpackich).
Ich podstawy ekonomiczne budowane były w warunkach reglamentacji i ograniczeń obrotu handlowego. Duży zysk przynosił początkowo czarnorynkowy handel walutami zagranicznymi i złotem. Zajmowali się nim niektórzy Romowie z grup Polska Roma, Kełderaszy i Lowarów, którzy przyzwyczajeni do samowystarczalności – „odnaleźli” się w nowej rzeczywistości ekonomicznej. Na tle całej populacji Romów polskich ci najbardziej przedsiębiorczy nie są jednak grupą dominującą. Wielu z nich żyje z dnia na dzień, bez stałego zatrudnienia, utrzymując się z zajęć dorywczych, zazwyczaj pracując „na czarno”, żebrząc, często przy pomocy dzieci. Do tej grupy zalicza się duża część Romów Karpackich. Wraz z uprzemysłowieniem epoki socjalizmu oraz przemianami rynkowymi po 1989 r., stracili możliwość zarobkowania w zawodach tradycyjnie uprawianych od dziesiątków lat. W obliczu upadku zapotrzebowania na cygańską wytwórczość rzemieślniczą i na niewykwalifikowaną siłę roboczą (np. tłuczenie kamieni na szosy), Bergitka Roma zdani są w swojej większości na pomoc społeczną.
Jedną z głównych przyczyn bezrobocia Romów jest słabe wykształcenie (często analfabetyzm) oraz niedostateczna znajomość języka polskiego, brak kwalifikacji, ale również niechęć pracodawców do ich zatrudniania. Nie bez znaczenia jest również bierność samych Romów w poszukiwaniu pracy oraz czasami niechęć do podejmowania przez nich pracy ciężkiej i mało płatnej. W środowisku romskim częste jest przekonanie, że Rom pracuje kiedy musi. Wzmacnia je negatywnie nacechowane określenie - "gadźikani bući" (gadźiowska praca) - jako synonim pracy powtarzalnej, nudnej, przede wszystkim niezyskownej. Na drugim biegunie znajduje się praca romska  - zyskowna, oparta raczej na zręczności i jednorazowości wysiłku, wykonana szybko i pomysłowo.
Stereotyp Roma leniwego, nieodpowiedzialnego, źle pracującego jest niezwykle silny. Ulegają mu również sami Romowie. Popadają w bierność (nie szukają pracy, nie podnoszą kwalifikacji) oraz w uzależnienie od pomocy społecznej. Powoduje to trudną sytuację patologicznego i dziedziczonego w rodzinie bezrobocia.
Wartym podkreślenia jest fakt, iż sytuacja ekonomiczna Romów w Polsce nie wyróżnia w specjalny sposób naszego kraju na tle europejskim. Romowie to niewątpliwie najliczniejsza mniejszość etniczna w Europie. Mieszka tu bowiem, według różnych szacunków, od 7 do 12 mln Romów, przy czym większość na terenie państw członkowskich Unii Europejskiej. Jest to grupa w sposób zupełnie wyjątkowy dotknięta ubóstwem i doświadczająca wykluczenia społecznego. Przyjmuje się bowiem, że nawet od 60% Romów będących obywatelami państw członkowskich UE żyje poniżej minimum socjalnego. Fakt ten długo pozostawał na marginesie zainteresowania państw europejskich. Systemowe działania w tym zakresie podjęły one dopiero na początku XXI w., co miało związek z procesem przyjmowania do Unii Europejskiej postkomunistycznych państw Europy Środkowo-Wschodniej. W pierwszej kolejności to im właśnie narzucono konieczność podniesienia standardów w tym obszarze. W dalszej zaś, z problemami tymi – także w konsekwencji wzmożonej migracji Romów po przyjęciu do Unii takich państw jak Węgry, Słowacja i Czechy, a zwłaszcza Bułgaria i Rumunia – zmierzyć musiały się zarówno państwa „Starej Piętnastki”, jak i same instytucje unijne.
Po początkowym okresie sporego chaosu, który w dużej mierze wynikał z przyjęcia założenia, że skierowanie znacznych środków finansowych na realizację polityk publicznych, które mogłyby wpłynąć na poprawę położenia Romów, okaże się działaniem wystarczającym, w drugiej dekadzie XXI w. instytucje wspólnotowe doszły do wniosku, że realne efekty mogą przynieść tylko działania zintegrowane i podejmowane systemowo. Polityka unijna w tym obszarze oparta została o – wypracowane w 2009 r. przez Europejską Platformę Integracji Romów - 10 zasad inkluzji Romów. Są nimi:
1. konstruktywne, pragmatyczne i niedyskryminacyjne polityki;
2. bezpośrednia, ale niewykluczająca orientacja;
3. podejście międzykulturowe;
4. zorientowanie na działania głównego nurtu;
5. świadomość znaczenia równości płci;
6. transfer pozytywnie zweryfikowanych rozwiązań;
7. wykorzystanie instrumentów Wspólnoty;
8. zaangażowanie władz regionalnych i lokalnych;
9. zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego;
10. aktywny udział Romów.
Odnajdujemy je m.in. w dokumentach Komisji Europejskiej nakładających na państwa członkowskie obowiązek opracowania szczegółowych strategii integracji Romów w tym zaś przede wszystkim w – stanowiących dla tych strategii horyzont odniesienia - Unijnych ramach dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 roku. W dokumencie tym podkreśla się, że strategie krajowe powinny koncentrować się wokół następujących obszarów priorytetowych:
1. Zapewnienie wszystkim dzieciom romskim dostępu do wysokiej jakości edukacji (minimum to ukończenie szkoły podstawowej). Ponadto należy dążyć do eliminacji zjawisk dyskryminacji i segregacji w placówkach oświatowych;
2. Wyeliminowanie dyskryminacji Romów na rynku pracy, zmniejszenie istniejących, drastycznych różnic w poziomie stopy bezrobocia pomiędzy przedstawicielami społeczności romskich a pozostałymi obywatelami państw członkowskich. Zagwarantowanie pełnego dostępu do szkoleń zawodowych oraz równego traktowania w obszarze samozatrudnienia;
3. Zapewnienie pełnego i niedyskryminującego dostępu do profilaktyki oraz opieki medycznej, zwłaszcza kobietom i dzieciom romskim;
4. Zapewnienie równego traktowanie w odniesieniu do polityki mieszkaniowej oraz socjalnej, m.in. zagwarantowanie dostępu do bieżącej wody i elektryczności.
Pomijając w tym momencie szczegółową analizę zasygnalizowanego tu procesu pragnę jedynie zaznaczyć, iż w moim przekonaniu, dzięki konsekwentnej realizacji wytycznych zawartych w Unijnych ramach dotyczących krajowych strategii integracji Romów do 2020 roku może zostać rozwiązany problem koordynacji i operacjonalizacji podejmowanych w Unii Europejskiej działań zmierzający do społecznej inkluzji Romów. W pierwszym rzędzie przyczyni się to jednak nie tyle do poprawy położenia społeczności romskiej, co zracjonalizowania unijnych wydatków na działania w założeniu do tej poprawy zmierzające. Znaczący wzrost ich skuteczności wymagałaby bowiem również zmiany perspektywy, w jakiej rozpatrywane są te problemy. Oparta być ona powinna o refleksję natury aksjologicznej. Bez zrozumienia bowiem, że grupy romskie przechowały i w różnym stopniu nadal pielęgnują kulturę ludów nomadycznych, w czasie, gdy otaczający ich świat podlegał stopniowej, a niekiedy również bardzo gwałtownej modernizacji, nie sposób wyobrazić sobie możliwości stworzenia przestrzeni rzeczywistego dialogu, a w jego konsekwencji kreacji skutecznych narzędzi inkluzji. Tymczasem jedynie takie działania, które zmierzając do poprawy położenia społeczności romskiej szanują zarazem jej specyfikę, są działaniami nastawionymi na włączenie tej grupy etnicznej w nurt życia społeczeństw ponowoczesnych. Ignorowanie tej specyfiki zaś skutkować będzie bądź to kolejną serią porażek, bądź też bardzo wątpliwym sukcesem w postaci asymilacji europejskich Romów.
Warto w tym momencie wspomnieć, że wystosowanie przez Komisję Europejską do państw członkowskich wezwania do przedłożenia krajowych strategii integracji Romów zbiegło się w Polsce z pracami nad dokumentem, który zastąpić ma, wdrażany w latach 2004-2013, Rządowy program na rzecz społeczności romskiej. Stanowił on rozwinięcie rozwiązań przetestowanych w ramach Pilotażowego programu rządowego na rzecz społeczności romskiej w województwie małopolskim na lata 2001-2003. Program IntegracjiSpołecznej Romów w Polsce na lata 2014-2020 konsumuje niejako doświadczenia zgromadzone w latach 2001-2013, zarówno podczas wdrażania zadań wynikających z programów rządowych, jak i komplementarnych do nich projektów realizowanych w ramach działania 1.3.1. Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Jego nadrzędnym celem jest „(…) zwiększenie poziomu integracji społecznej Romów w Polsce poprzez działania w obszarze edukacji, aktywizacji zawodowej, ochrony zdrowia oraz poprawy sytuacji mieszkaniowej. Celem Programu (…) nie jest doraźna pomoc w trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się społeczność romska, ale wypracowanie takich mechanizmów, które pozwoliłyby na osiągnięcie celów nakreślonych powyżej”. Tak więc zarówno we wspólnotowych, jak i krajowych (w tym przypadku Polskiej) strategiach społecznej inkluzji Romów problematyka działań prozatrudnieniowych uznana została za jeden z obszarów priorytetowych. Nie może to dziwić, gdy przypomnimy przytoczone wyżej informacje dotyczące skali ubóstwa dotykającego tę najliczniejszą mniejszość Unii Europejskiej. Jak już o tym wspomniałem, położenie Romów w Polsce w zasadzie nie odbiega od tej charakterystyki. Niektóre badania zaś ujawniają jeszcze większy obszar problemów w tym zakresie.
Społeczność romska u progu III Rzeczypospolitej była już wspólnotą mocno liczebnie uszczuploną poprzez m.in. – wymuszoną przez władzę PRL - emigrację lat 80. XX w. Szło za tym osłabienie potencjału ekonomicznego tej grupy. Trzeba bowiem pamiętać, że z kraju wyjeżdżały często jednostki najbardziej życiowo zaradne, co w przypadku tak małej grupy jak społeczność romska w Polsce musi znaleźć swoje odbicie w ocenie kondycji ekonomicznej całej zbiorowości. Ponadto była to Romowie stanowili społeczność poważnie rozwarstwioną. Obok bowiem zaradnej życiowo, zajmującej się prowadzeniem własnej działalności gospodarczej mniejszości, egzystowała grupa żyjąca z dnia na dzień, której podstawowym źródłem utrzymania były prace dorywcze, pomoc społeczna oraz wsparcie innych Romów lub nieromskich sąsiadów.
Jeśli za wiarygodne uznać badania prowadzone przez różne zespoły w ciągu ostatniego dwudziestopięciolecia, należałby przyjąć, że zaledwie ok. 10% polskich obywateli należących do romskiej mniejszości etnicznej utrzymuje się z pracy zarobkowej. Pozostałe 90% to klienci pomocy społecznej lub osoby nieaktywne ekonomicznie, a korzystające z różnego rodzaju rent oraz emerytur. Ustalenia te znajdują swoje potwierdzenie także w wynikach Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań. Powtarzalność otrzymywanych wyników nie daje podstaw do ich kwestionowania. Tym niemniej wydaje się, że dane te należałoby skorygować uznając, że aktywność ekonomiczna to nie tylko praca zarobkowa lub prowadzenie działalności gospodarczej na własny rachunek, ale także każde inne zachowanie służące pozyskaniu środków na utrzymanie własne i utrzymanie rodziny. W tym kontekście skalę aktywności ekonomicznej Romów musielibyśmy rozszerzyć o cały wachlarz stosowanych przez tą społeczność strategii. By lepiej opisać tę kwestię przyjrzyjmy się im nieco bliżej.
Agata Machnik-Pado i Michał Kudłacz w Kataloguprzedsiębiorstw romskich zaprezentowali ok. 20 romskich inicjatyw gospodarczych. Operują one w różnych branżach. Od handlu detalicznego począwszy (artykuły spożywcze, chemiczne, szkolne i papiernicze, tekstylia, kwiaty, zwierzęta domowe i materiały zoologiczne), poprzez usługi estradowe, oprawę muzyczną i obsługę imprez okolicznościowych, usługi gastronomiczne i cateringowe, usługi remontowo-budowlane, usługi transportowe, usługi turystyczne, florystykę, fotografię artystyczną, kowalstwo artystyczne, metaloplastykę, elektronikę, aż po fryzjerstwo oraz utrzymanie czystości i zieleni. Jednocześnie zaznaczają oni, że w Katalogu zostały przedstawione jedynie wybrane przedsiębiorstwa romskie, tj. przedsiębiorstwa założone i prowadzone przez Romów, których właściciele wyrazili zgodę na ich opisanie, a tym samym zdecydowali się na prezentację, wykazując inicjatywę w zakresie promocji i rozwoju. Należy także zaznaczyć, że większość tych przedsiębiorstw nie może poszczycić się długą historią swojego istnienia. Są to przede wszystkim inicjatywy nowe, powstające w zdecydowanie trudnych warunkach społecznych i rynkowych.
Katalog przedsiębiorstw romskich nie aspiruje więc do miana kompletnego opracowania w obszarze biznesowej aktywności Romów. Opis w tym zakresie należałoby rozszerzyć o szereg innych przedsiębiorstw rozproszonych na terenie całego kraju, a operujących w branżach podobnych do opisanych przed chwilą, choć często w znacznie większej skali. Dla przykładu bowiem, poza Romami zajmującymi się handlem detalicznym, można by wskazać osoby działające jako hurtownicy lub detaliści na dużą skalę. Bez wątpienia jednak należą oni do mniejszości. Zdecydowana większość Romów – jak wynika z codziennej obserwacji – działając w tej branży nie wychodzi poza handel bazarowy lub obwoźny, często nie rejestrując działalności gospodarczej, czyli pozostając w szarej strefie.
Działalności gospodarczej nie rejestrują też w większości Romowie zajmujący się obrotem używanymi samochodami, czy innymi dobrami sprowadzanymi z zagranicy. Nie jest to zresztą cecha charakteryzująca wyłącznie tę grupę etniczną, a raczej branżę, o której mowa. W szarej strefie działa też w większości – nieliczna już – grupa romskich rzemieślników zajmujących się zwłaszcza drobną wytwórczością metalową lub renowacją mebli. Nieopodatkowane dochody uzyskują również Romni wróżące na ulicach polskich miast. Z kolei większość romskich grup muzycznych umilających czas gościom kawiarnianych ogródków, to zespoły zarejestrowane, posiadające odpowiednie licencje i prowadzące swoją działalność w sposób zgodny z obowiązującymi w tym względzie przepisami.
Poza prowadzeniem własnej działalności gospodarczej, inną strategią ekonomiczną Romów jest praca na etacie lub praca dorywcza. Badania prowadzone na ten temat wyraźnie wskazują jednak na fakt, że nie jest to zjawisko częste, zaś wykonywane przez Romów zawody należą raczej do niewymagających szczególnych kompetencji i wykształcenia oraz niskopłatnych. Jednocześnie, pośrednio – w przypadku Bergitka Roma - potwierdzają one tezę, że Romowie znaleźli się w pierwszej grupie osób zwalnianych z pracy w okresie restrukturyzacji dużych zakładów przemysłowych po 1989 r. Okresowe zatrudnienie niskowykwalifikowani, lub po prostu nie posiadający żadnych kwalifikacji Romowie, znajdują w różnych branżach. Najczęściej są to jednak roboty interwencyjnie oraz prace społecznie użyteczne organizowane przez gminy.
W tym kontekście niezwykle interesującym zjawiskiem jest motywowana ekonomicznie emigracja polskich Romów. Przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej jej cechą charakterystyczną było korzystanie ze świadczeń socjalnych dostępnych w państwach Europy Zachodniej – w tym zaś zwłaszcza w Wielkiej Brytanii – osobom starającym się o azyl polityczny. Obecnie – jak wynika z obserwacji – choć aspekt wsparcia socjalnego nie stracił całkowicie na znaczeniu, ważniejszym stała się możliwość uzyskania zatrudnienia. Wartym podkreślenia jest fakt dobrej wśród Romów znajomości przepisów prawnych regulujących sferę pomocy społecznej tak w Polsce, jak i w docelowych krajach emigracji, a także umiejętność szybkiego zorganizowania się w nowym miejscu pobytu.
Romowie nie wykazujący inicjatywy w zakresie prowadzenia własnej (rejestrowanej lub nie rejestrowanej) działalności gospodarczej, a także nie podejmujący – z różnych przyczyn – zatrudnienia utrzymują się w większości z zasiłków pomocy społecznej lub innych świadczeń publicznych. Dodatkowym źródłem ich utrzymania są różne, czasem niecieszące się akceptacją społeczną, zajęcia. Podstawowym z nich jest tzw. chodzenie po prośbie. Zajęcie to wykonują wyłącznie Romni, które – kulturowo – odpowiadają w romskich rodzinach za sprawy bytowe. Czasem, niejako dodatkowo, wprowadzają one do obrotu dary pozyskiwane od różnych organizacji charytatywnych lub towary stanowiące pomoc rzeczową udzieloną przez jednostki pomocy społecznej. W tym zakresie aktywność wykazują również mężczyźni. Ich dodatkowym zajęciem bywa także zbieranie i sprzedaż surowców wtórnych oraz – dla przykładu – pozyskiwanie opału w lasach państwowych i prywatnych, co często prowadzi do szeregu nieporozumień, a nawet napięć pomiędzy społecznością romską a nieromską większością.
Zrozumienie obecnego położenia społecznoekonomicznego romskiej mniejszości etnicznej w Polsce, bez pobieżnej chociażby analizy rozwoju tej społeczności w tym właśnie kontekście, nie wydaje się możliwe. Dopiero bowiem analiza historyczna i aksjologiczna pozwala zrozumieć romską specyfikę, w tym także charakterystyczne spojrzenie Romów na kwestię aktywności zarobkowej. Na podstawie naszej wiedzy na temat społeczności romskiej można przyjąć m.in., iż:
1. choć różne grupy romskie w odmienny sposób waloryzują poszczególne profesje, dla większości z nich istnieją zawody cieszące się szczególnym uznaniem oraz zawody, których wykonywanie jest wykluczone;
2. uprawianie cieszącego się szczególnym uznaniem zajęcia podnosi prestiż jednostki w grupie, a w odniesieniu do innych grup romskich stanowi o wyższości grupy, do której się należy;
3. uprawianie takiej profesji stanowi gwarancję zachowania romskiej tożsamości, jest więc sposobem bezpośredniego wdrażania w życie zasad romaniphen;
4. problemy związane ze zmianą tradycyjnej profesji mają bezpośredni związek ze zjawiskami opisanymi wyżej;
5. Romowie, jako mniejszość marginalizowana, wypracowali system ekonomiczny zapewniający im środki umożliwiające utrzymanie się, którego cechą charakterystyczną – przynajmniej dla zdecydowanej większości grup – była konieczność stałego zmieniania rynków zbytu (stąd m.in. nomadyczny tryb życia);
6. wykonywane przez Romów profesje charakteryzują się dużą odpornością na zmiany koniunkturalne w krótkich okresach czasu, jednakże przeobrażenia technologiczne oraz rozwój rynku powodują, iż stają się zajęciami niszowymi lub – w dłuższych perspektywie – są eliminowane;
7. przymusowe osiedlanie Romów stanowiło istotną przyczynę ich obecnego położenia społecznoekonomicznego; przyczyniło się bowiem do zaniku, lub ograniczenia skali wykonywania tradycyjnych profesji (odcięcie od rynków zbytu);
8. aktywność ekonomiczna Romów na przestrzeni wieków wykazywała cechy aktywności wolnorynkowej bez względu na warunki otoczenia, co wielokrotnie stawało się przyczyną wiktymizacji tej grupy etnicznej;
9. obecne próby wyjścia poza schemat tzw. profesji romskich wiążą się z niebezpieczeństwem asymilacji; zagrożenie to jest przez liderów romskich dostrzegane, a konsekwencją tej konstatacji jest próba „uszczelnienia” granicy pomiędzy światem Romów i Gadziów.
Ostatnią kwestią, na którą chciałbym zwrócić uwagę, niech będzie fakt, iż ekonomiczna kondycja społeczności romskiej zawsze uzależniona była od stosunku do niej nieromskiej większości i polityki państwa. Przy tym zarówno opresyjność struktur państwowych, jak i bezkrytyczna opiekuńczość państwa przynoszą te same skutki w postaci pozbawienia społeczności romskiej podstaw samodzielnego bytowania. W pierwszym przypadku z powodu utraty możliwości wykonywania zawodów, do których Romowie są przygotowani (które zapewniają im godziwy poziom dochodów), w drugim zaś z powodu pozbawienia ich motywacji do systematycznej pracy, co w dalszej konsekwencji (nie tylko zresztą w przypadku społeczności romskiej) prowadzi do zaniku pozytywnych wzorców w tym zakresie. Skutki obydwu tych zjawisk uwidoczniły się w Polsce w przeciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat w sposób niezwykle jaskrawy. Wyjście zaś z tej sytuacji wymaga konsekwentnych działań szanujących romską specyfikę. Działań zindywidualizowanych, tj. dostosowanych do specyfiki poszczególnych grup, a nawet rodzin.

 

wtorek, 5 lipca 2011

Polska według X

Jeśli szukasz czegoś inspirującego polecam raporty. Jeśli nie masz siły, by przebrnąć przez setki, czasem mało zrozumiałych, stron – poczytaj chociaż o raportach. A ostatnio mamy szczególny na nie urodzaj. Dzisiaj dla przykładu dotarła do mnie informacja o publikacji „Life in transition. After the crisis”. Wynika z niego niezbicie, że Polacy są najbardziej zadowolonym z życia narodem w Europie. No i nie ma się w rzeczy samej czemu dziwić. Wyjaśnienie tego fenomenu przynoszą bowiem inne raporty. Ot chociażby najnowsze dane GUS, które mówią, iż przeciętne wynagrodzenie miesięczne w I kwartale br. było wyższe od takiegoż w I kwartale 2010 r. o 4,5%, zaś siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia wzrosła o 0,8%.
O powszechności tego zjawiska można by rzecz jasna dyskutować. Bo – powiedzą malkontenci – co to znaczy „przeciętna”? I zapewne przytoczą zaraz kolejny świeży raport Antal International o wysokości zarobków wysoko wykwalifikowanych specjalistów i menadżerów, którzy bynajmniej większości społeczeństwa nie stanowią, a ową średnią znacząco zawyżają. Ba. Zaczną owi malkontenci nawet przytaczać dane na temat wysp bezrobocia w naszym generalnie szczęśliwym kraju. A niechby nawet. Malkontenci nie maja racji!!! Wyraźny kłam ich dywagacjom zadaje bowiem – równie świeży – raport „Talent Edge 2020” , z którego wynika, że owa kasta specjalistów i menadżerów wysokiej klasy kurczy się w zastraszającym tempie i grozi nam zjawisko „niedoboru talentów”. Ni mniej ni więcej nie mogą więc znacząco wpłynąć na średnią statystyczną. Co ciekawe, raport ten dokładnie charakteryzuje nam takiego klasycznego malkontenta. Wynika z niego bowiem, że najbardziej niezadowoleni oraz niedowartościowani są pracownicy tzw. Generacji X (osoby urodzone w latach 1961 - 1981). Aż 72% z nich deklaruje chęć zmiany pracy. Jako główny powód podają brak perspektyw rozwoju swej kariery.
Zostawmy te jałowe dywagacje o statystyce. Ważne wszak, że jesteśmy generalnie zadowoleni. Jedni z poborów, inni ze zbliżającego się urlopu, jeszcze inni z powodów mniej osobistych. I tak np., cieszyć można się z tego, że Polska dostała 578 mln euro z funduszy norweskich. Większość z tych środków zostanie przeznaczona na ochronę środowiska – 247 mln euro, z czego 75 mln euro na wsparcie efektywności energetycznej i odnawialnych źródeł energii. Na projekty związane z polepszeniem dostępności opieki zdrowotnej ma pójść 70 mln euro; na konserwację i rewitalizację dziedzictwa kulturowego – 60 mln euro. Pozostała część środków będzie przeznaczona m.in. na współpracę badawczą Polski i Norwegii, Fundusz Stypendialny oraz wsparcie wymiaru sprawiedliwości.
Poza tym zagospodarowaliśmy już 63% alokacji środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, a Komisja Europejska zwróciła Polsce już 84% środków przyznanych z Funduszu Spójności, czyli ponad 4,7 mld euro. Dofinansowanie dotyczy inwestycji realizowanych w sektorze transportu i środowiska. Pozostała suma (ok. 900 mln euro) ma zostać przekazana Polsce po pełnym rozliczeniu finansowym projektów. Oznacza to ni mniej ni więcej, że dobrze radzimy sobie nie tylko w ramach EFS, a Polska jest największym placem budowy w Europie. Poza tym jak grzyby po deszczu wyrastają Orliki, Parki Naukowo-Technologiczne, przyzwoicie rośnie produkt krajowy brutto (a i w przyszłym roku ma być niezgorzej), spadają ceny mieszkań, ustawa o ograniczaniu barier w gospodarce przyniesie 6 mld zł oszczędności, nawet dług publiczny jest nieco niższy niż przewidywano.
I tak mógłbym jeszcze wyliczać i wyliczać. Mógłbym, bo przypomniałem sobie, że niedawno ukazał się raport Extended DISC, z którego wynika, że Polacy to najbardziej zestresowani pracownicy na świecie – Narodowy Wskaźnik Stresu (NSI) Polski wynosi aż 2,22 pkt. Za nami jest Korea Płd. ze wskaźnikiem 1,98. Trzecie miejsce zajmuje Dania (1,81), a dalej: Finlandia (1,74), Chiny (1,68), Tajlandia (1,53), Niemcy (1,53), Kanada (1,53), USA (1,51), Wielka Brytania (1,47), Hiszpania (1,41). Na luzie pracują Brazylijczycy (1,19). I wystarczyło, żeby otworzyć Puszkę Pandory. A z niej już po kolei sypia się raporty NIK. Najpierw ten o fatalnym stanie polskich dróg (swoją drogą to rzeczywiście niezwykłe odkrycie Izby...), później o opóźnieniach w przygotowaniach do Euro 2012. Lewiatan z kolei donosi, że choć w zastraszającym tempie rośnie liczba urzędników - rząd ogranicza liczbę tych najlepiej wykształconych.  Ci - zapewne w akcie zemsty – blokują reformatorskie zapędy władzy. Poza tym deficyt w handlu zagranicznym wzrósł w 2010 r. do 13,5 mld euro , rosną ceny, spada kurs złotego, znaleźliśmy się w grupie krajów o największej nierównowadze fiskalnej  (deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2010 r. 7,9% PKB), gminy zwalniają nauczycieli, pogarsza się płynność w sektorze budownictwa,  opornie idzie budowanie regionalnych sieci szerokopasmowych, polskie firmy boją się inwestować, co raz trudniej idzie nam spłata kredytów hipotecznych, w dłuższej perspektywie grozi nam dryf rozwojowy, a młodzież grozi, że jakby co to czmychnie za granice.
Oj..! Zagalopowałem się trochę. Z przerażeniem dostrzegam, że mógłbym tak jeszcze długo. Wytłumaczenie tego faktu jest jednakowoż proste. Ja również należę do Generacji X. I choć – generalnie rzecz ujmując – należę do grona ludzi z życia zadowolonych, to – z definicji wszak – jestem po prostu malkontentem. I już.
Ale kiedy tak sobie zestawiam te wszystkie raporty i newsy, jedna myśl tak naprawdę nie daje mi spokoju. Odnoszę bowiem dziwne wrażenie, że szereg z nich stoi ze sobą w skrajnej sprzeczności. Raz co do faktów, innym razem ich ocen. I tak sobie myślę, że czeka nas po wakacjach ciekawa kampania wyborcza, bo amunicji pod dostatkiem i nie są to raczej kapiszony. No chyba że ugrzęźnie w banale. E… Co ja gadam. Wszystko przez to generacyjne skrzywienie!

środa, 16 lutego 2011

PolskABCD

Media donoszą ostatnio, że na wyczerpaniu są już środki na zakładanie nowych firm w ramach działania 6.2 „Wsparcie oraz promocja przedsiębiorczości i samozatrudnienia” Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. W skali kraju zagospodarowano dotychczas prawie 80% alokowanych tam środków. Całą, przeznaczoną dla siebie, pulę pieniędzy zakontraktowały już województwa: małopolskie, opolskie i podkarpackie. To niewątpliwie dobra informacja, choć rodzi też pytanie, czy nie należało przeznaczyć na ten cel większej kwoty.
Inaczej sprawa ma się z europejskimi funduszami na rozwój przedsiębiorczości na terenach wiejskich. Środkami tymi zarządza centralnie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Kwota jest niebagatelna – 40 mld zł. Należy je wydać do końca 2013 roku. Dotychczas z tej puli Agencja rozdysponowała jedynie 327 mln zł. W ubiegłorocznym naborze do ARiMR wpłynęło ponad 10,5 tys. wniosków. Rozpatrzenia doczekało się zaledwie 190… Potwierdza to zresztą najgorsze przypuszczenia z początkowej fazy tego okresu programowania. Program Rozwoju Obszarów Wiejskich ruszył jako ostatni i to z wielkimi oporami. Ruszył zresztą nie cały. Ciągle brakowało szczegółowych rozporządzeń Ministra Rolnictwa i stosownych procedur Agencji. Szkoda… To mało powiedziane.
I co się tu później dziwić, że w skierowanej właśnie do konsultacji społecznych koncepcji zagospodarowania przestrzennego kraju, wyraźnie widać utrwalający się podział na Polskę A, B, C i D. Z dokumentu tego wynika, że największy wpływ na rozwój kraju w 2030 r. mają mieć obszary metropolitalne skoncentrowane wokół takich miast jak: Warszawa, Katowice, Kraków, Łódź, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Bydgoszcz i Toruń, Szczecin, Lublin, Białystok oraz Rzeszów. Pozostałe miasta wojewódzkie oraz te większe mają tworzyć regionalne ośrodki rozwoju. Centrami obszarów wiejskich, pozametropolitalnych, ma się stać się z kolei 150 miast powiatowych. Mają one zapewniać jednolity standard dostępu do podstawowych usług publicznych w zakresie edukacji, zdrowia, transportu publicznego, wyposażenia w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, komunikacyjną, bezpieczeństwa itp.
Warto przestudiować ten dokument. Warto też zastanowić się, czy dość ponura wizja obszarów wiejskich nie jest zarysowana w nim – w kontekście sprawności chociażby ARiMR - nazbyt jednak optymistycznie.

środa, 3 listopada 2010

Wybory

21 listopada 2010 roku odbędą się wybory samorządowe. Kandyduję w nich do Sejmiku Województwa Małopolskiego z 16 (ostatniego) miejsca na liście nr 10 Komitetu Wyborczego Wyborców „Wspólnota Małopolska Marka Nawary” (okręg nr 3 obejmujący miasto Kraków). Nie prowadzimy szeroko zakrojonej kampanii. Nie jesteśmy partią polityczną. Nie dysponujemy publicznymi środkami, które można by na ten cel przeznaczyć. Ma to jednak i swoje zalety. Bo choć nie możemy sobie pozwolić na bilbordy i spoty telewizyjne, to nie musimy słuchać rozkazów z Warszawy. KWW „Wspólnota Małopolska Marka Nawary” gromadzi ludzi doświadczonych, samorządowców, przedsiębiorców, społeczników… Ich wybór stanowi gwarancję rzetelnego zajęcia się sprawami Małopolski. Hasło naszej kampanii to: SERCE I WIEDZA DLA MAŁOPOLSKI. Osobiście dodałem do tego jeszcze SOLIDNIE – UCZCIWIE – SKUTECZNIE!

Jest kilka spraw, którym szczególnie chciałbym poświęcić się, jako radny Województwa Małopolskiego. Wierzę bowiem, że od tego, jak będzie rozwijał się Kraków, jako stolica regionu, zależy przyszłość całego województwa. Aby Kraków był metropolią, Sejmik Województwa Małopolskiego musi dołożyć starań, żeby:

* Zapewnić miastu dostępność komunikacyjną. To konieczność dokończenia budowy obwodnicy Krakowa oraz budowy nowego przebiegu dróg wojewódzkich łączących miasto z subregionami. Radni Sejmiku muszą dołożyć wszelkich starań, by połączenie drogowe z Kielcami i Warszawą znalazło się w planach inwestycyjnych na najbliższe lata. Podobne zadania czekają samorząd w sprawie przebudowy szlaków kolejowych oraz budowy sprawnego systemu przewozów regionalnych. Komunikację ze światem musi zapewnić rozbudowane i racjonalnie zarządzane lotnisko w Balicach, które powinno uzyskać dogodne połączenie drogowe i kolejowe z centrum Krakowa.

* Zapewnić miastu bezpieczeństwo powodziowe. W tym zakresie Województwo ma szczególnie dużo do zrobienia. Niezbędne jest dokończenie modernizacji wałów wiślanych, przeprowadzenie prac modernizacyjnych na mniejszych ciekach wodnych, zastąpienie śluz łączących je z Wisłą przepompowniami. Dotyczy to zwłaszcza Potoku Kostrzeckiego, Strugi Rusieckiej, Potoku Sidzinka i Serafy. Dopracowania wymaga też system reagowania na zagrożenie powodziowe służb melioracyjnych oraz instytucji odpowiedzialnych za zarządzanie kryzysowe.

* Zapewnić miastu dobrze zorganizowaną opiekę medyczną. Wzmocnienia wymaga cały system ratownictwa medycznego - od Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego po sieć Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Szpitalom Wojewódzkim należy stworzyć warunki, w których będą w stanie w pełnym zakresie realizować swoją misję. Oznacza to ich dokapitalizowanie oraz wsparcie dla działań restrukturyzacyjnych i modernizacyjnych. Województwo powinno wspierać też innowacyjne inicjatywy w zakresie służby zdrowia, w tym ideę budowy w Krakowie pierwszego w Europie Centrum Leczenia Szpiczaka.

* Zapewnić wszystkim krakowianom dostęp do kultury. Województwo nie tylko powinno dbać o powstawanie nowych instytucji kultury i nowych obiektów, w których one funkcjonują, ale przede wszystkim mieć wieloletnią strategię ich funkcjonowania, popartą odpowiednimi gwarancjami finansowymi. W szczególny sposób Województwo powinno zadbać o biblioteki publiczne oraz inne inicjatywy zmierzające do promocji czytelnictwa.

* Zapewnić warunki dla rozwoju przedsiębiorczości. Będzie to możliwe dzięki właściwemu wykorzystaniu środków europejskich, a także wydajnemu gospodarowaniu majątkiem Województwa. Oznacza to konieczność włączenia się w działania zmierzające do zapewnienia Polsce jak największego udziału w europejskim budżecie na lata 2014-2020 oraz podjęcie pracy nad innym niż dotychczas sposobem wykorzystywania majątku, którego nasz Region jest właścicielem. Środki europejskie i dochody z majątku służyć muszą wspieraniu powstawania nowych podmiotów gospodarczych oraz innowacyjnych projektów przedsiębiorstw już istniejących.

* Stworzyć warunki dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. To konieczność rozszerzenia zakresu współpracy z organizacjami pozarządowymi poprzez stworzenie funduszu małych i dużych grantów oraz odbiurokratyzowanie sposobu wydatkowania tych środków. Obecnie obowiązujące regulacje paraliżują realizację wielu cennych projektów. Koniecznym jest wykorzystywanie możliwości „powierzania” stowarzyszeniom i fundacjom realizacji zadań publicznych. W wielu przypadkach będą one wykonywały je lepiej i taniej niż administracja.

* Zapewnienie instytucjom publicznym możliwości profesjonalizacji działań i rozwoju. Oznacza to wdrożenie w życie zasad „nowego zarządzania publicznego”. Administracja regionalna i inne podległe Województwu jednostki powinny kierować się jednolitymi (transparentnymi i obiektywnymi) standardami zatrudniania oraz awansu wewnętrznego opartego o kompetencje i zaangażowanie. To one – a nie koneksje polityczne – winny decydować o tym, kto w nich pracuje i nimi zarządza.

Czy potrafię zmierzyć się z tymi problemami? Gwarancją tego, że tak, jest moje dotychczasowe doświadczenie.
Niebawem skończę 40 lat. Od dwudziestu jestem związany z Krakowem. Tutaj studiowałem, założyłem rodzinę, dojrzewałem zawodowo i społecznie. Studia ukończyłem na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie uzyskałem stopień naukowy doktora nauk humanistycznych. Od dziesięciu lat jestem związany z instytucjami publicznymi. Pełniłem funkcje Rzecznika Prasowego Wojewody Małopolskiego, Pełnomocnika Wojewody ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych, Dyrektora Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, Dyrektora Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. W ramach licznych projektów i inicjatyw dydaktycznych współpracuję z Małopolską Szkołą Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Uniwersytetem Pedagogicznym w Krakowie oraz Stowarzyszeniem Willa Decjusza. Jestem członkiem Stowarzyszenia „U siebie – At home”, Korporacji Samorządowej im. Józefa Dietla oraz Małopolskiego Stowarzyszenia Rozwoju Regionalnego, gdzie pełnię funkcję Przewodniczącego Zarządu.
Mam nadzieje, że zetknęli się Państwo z efektami mojej dotychczasowej pracy. Bardzo bym chciał, żeby to one mówiły raczej o mnie niż ja sam. Każdy głos, który uzyskam dzięki temu, że znacie mnie takim jakim jestem, polecił Wam moją kandydaturę ktoś, kto mnie osobiście zna lub zetknął się z tym, co udało mi się dotychczas zrobić to dla mnie wartość, której przecenić nie sposób.
W życiu kieruję się prostymi zasadami - solidność, lojalność, uczciwość i skuteczność. Za konsekwentne ich przestrzeganie czasem muszę płacić bardzo wysoką cenę. Nie zniechęciło mnie to jednak do pracy na rzecz dobra wspólnego. Chciałbym swoją wiedzą i doświadczeniem służyć Państwu jako Radny Województwa Małopolskiego. Dlatego proszę o Państwa głos w wyborach 21 listopada br.


dr Artur, Zygmunt Paszko
kandydat na Radnego Województwa Małopolskiego
Lista nr 10, miejsce 16 (ostatnie)
Komitet Wyborczy Wyborców „Wspólnota Małopolska Marka Nawary”

piątek, 22 października 2010

Czytajmy!!!

Zdarzyło mi się kiedyś być w Madrycie. Pierwszy kontakt z tym miastem to lotnisko i znajdująca się pod nim stacja metra. Po kilku chwilach mogłem już przesiąść się na linię docelową. Widok jaki zobaczyłem na stacji pośredniej sprawił, że oniemiałem. Centralny jej punkt stanowiła… biblioteka! Mała, nowoczesna, dobrze zaopatrzona. Ten obraz prześladuje mnie za każdym razem, kiedy czytam kolejne dane dotyczące czytelnictwa w Polsce i przypominam sobie stan polskich bibliotek publicznych.

Ostatni, roczny raport Instytutu Książki i Czytelnictwa przynosi informację, że jedynie 38% Polaków ma jakikolwiek kontakt z książką. To najniższa wartość tego wskaźnika od początku prowadzenia tych badań – czyli od 1992 roku. Systematyczny spadek tej wielkości też nie napawa optymizmem. Jeszcze w 2004 roku ten sam wskaźnik był dokładnie 20% wyższy (58%).

Jeśli już czytamy, sięgamy przede wszystkim po popularne powieści: obyczajowo-romansowe (18%) i sensacyjno-kryminalne (15%) oraz książki encyklopedyczno-poradnikowe (14%). Czytamy również literaturę faktu (11%), książki dla dzieci i młodzieży (10%), fantastykę (10%) oraz lektury szkolne i podręczniki (10%). Nieco rzadziej zdarza nam się zagłębiać w lekturę książek religijnych (7%) i opracowań fachowych (7%). Niektórzy lubią eseistykę i publicystykę (2%) oraz literaturę ezoteryczną (1%).

Głównym źródłem książek są dla Polaków biblioteki (40%), zwłaszcza publiczne (27%), następnie własny księgozbiór (36%), księgozbiory rodziny i znajomych (35%), ostatnie zakupy (35%). Zakup co najmniej jednej książki rocznie deklaruje jedynie 23% Polaków. Jeszcze w 2002 roku było ich 14% więcej. Warto żebyśmy pamiętali, iż część z osób deklarujących, że kupują książki, przyznaje zarazem, że są to podręczniki szkolne dla ich dzieci…

To, że nie czytamy pociąga za sobą bardzo poważne konsekwencje. Mierzy się je m.in. tzw. poziomem piśmienności. Na szeroką skalę badania w tym zakresie przeprowadzono pod auspicjami OECD w 1994 roku. Ich celem było stwierdzenie jaki wpływ ma piśmienność (rozumiana jako sprawność odczytywania ze zrozumieniem różnego typu tekstów) na życie lokalnych społeczności. Badania te wykazały, że piśmienność jest podstawą, która określa jednostki (i całe społeczeństwa) jako zdolne do dostosowywania się do szybko zachodzących zmian w świecie, posiadające umiejętność skutecznego uczenia się, podatne na przyswajanie wiedzy, otwarte na wszelkie zmiany i innowacje, co jest niezmiernie ważne dla zawodowej mobilności. Wyniki tych badań unaoczniły wszystkim, że dobrze pojęty interes ogólny to utrzymanie członków społeczeństwa na wysokim poziomie piśmienności. Jest to bowiem ważny czynnik wzrostu ekonomicznego kraju, warunkujący jego rozwój społeczny i kulturalny. Jednostce natomiast umożliwia właściwe funkcjonowanie w nowoczesnym społeczeństwie.

Efektem tego badania w Polsce są wyniki, które budzą co najmniej niepokój. Około 40% współczesnych Polaków cechuje bardzo niski poziom piśmienności, co oznacza, że nie są oni przygotowani do uczestnictwa w obiegu informacji. Nie poradzili sobie z takimi zadaniami, jak: czytanie ze zrozumieniem tekstów, liczenie podczas zakupów, wypełnianie kwestionariuszy, zażywanie leków zgodnie z zaleceniami na ulotce itp. Jest to równoznaczne z wykluczeniem takich osób poza nawias nowoczesnego, demokratycznego społeczeństwa, gdyż piśmienność traktuje się jako istotny element określający przygotowanie jednostki do uczestnictwa w kulturze i życiu publicznym. A pamiętajmy, że badania te przeprowadzono 16 lat temu. Spadek czytelnictwa w tym czasie jest na tyle dramatyczny, iż można przypuszczać, że dzisiaj wyniki te byłyby jeszcze gorsze.

Niski poziom czytelnictwa przekłada się nie tylko na stan kapitału społecznoekonomicznego Polaków, czy niską świadomość wyborów politycznych, ale także zagraża ich tożsamości, jako wspólnocie. Książka zaspokaja ciekawość poznawczą czytelnika, potrzeby emocjonalne, stanowi kulturalną rozrywkę, rozwija wrażliwość na piękno języka. Jest zarazem taką formą utrwalania informacji, która pozwala powracać do niej wielokrotnie, stanowiąc dzięki temu istotne źródło zdobywania wiadomości i wywoływania różnego rodzaju przeżyć intelektualnych, moralno-społecznych, czy estetycznych. Treści zawarte w czytanych tekstach odgrywają zasadniczą rolę w kształtowaniu się poglądów, systemów wartości, opinii i tożsamości kulturowej człowieka. My, Polacy, powinniśmy to rozumieć w sposób szczególny. "Historii naszego kraju – jak pisze w jednej ze swoich książek prof. Papuzińska - zwłaszcza w XIX wieku towarzyszyło przeświadczenie o wielkiej władzy słowa pisanego nad ludzkimi myślami i czynami, żarliwa wiara w jego moc, w społeczne posłannictwo pisarza. To właśnie literaturze między innymi zawdzięczamy utrzymanie swej narodowej świadomości i zwartości. Książka i prasa przejmowały w okresie zaborów funkcje wielu nie istniejących instytucji publicznych, gorące słowa poetów, filozofów i społeczników mobilizowały całe zbiorowości do społecznych i narodowych zrywów". Czy więc – w tym kontekście – nie jest zasadne pytanie o naszą przyszłość, jako niepodległej wspólnoty, w sytuacji, kiedy przestajemy sięgać po książki?

Kiedy zadaje takie pytania słyszę czasem, że przesadzam. Że w świecie nowych mediów znaczenie książki spada w sposób naturalny. Tymczasem jednak, pomimo intensywnego rozwoju nowoczesnych form utrwalania i wymiany informacji, takich jak telewizja, radio film, czy Internet, książka nadal pozostaje głównym źródłem zdobywania wiedzy o współczesnej rzeczywistości i o naszej przeszłości historycznej. Nowe media są często atrakcyjniejsze, łatwiejsze w odbiorze, bardziej sugestywne, bo atakujące wiele zmysłów jednocześnie. Książka jednak zachowała swą uprzywilejowaną pozycję między innymi dlatego, że daje możliwość indywidualnego wyboru oraz różnorodności form zastosowania, możliwość ingerencji w treść i tempo prezentacji materiału, czy w końcu możliwość przemyślenia czytanego tekstu, jak też i jego utrwalenia przez wielokrotne czytanie. Poza tym pewnych przeżyć, jakie daje książka nic nie jest w stanie zastąpić. Osobliwość kontaktu z nią polega bowiem na tym, że jest ona tylko impulsem dla ludzkiej wyobraźni. Prawdopodobnie dzięki temu czytanie jest jak najbardziej "prywatną, osobistą i podlegającą samokontroli czynnością człowieka".

W naszym dobrze pojętym interesie leży więc wspólny wysiłek, którego celem jest przywrócenie książce należnego jej miejsca - zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i wspólnotowym. Uświadomienie sobie po raz kolejny, że "Książka jest – jak czytamy w jednym z dokumentów UNESCO – paszportem do świata, paszport ten pozwala przekraczać granice czasu i przestrzeni, przynosi człowiekowi radość i przyczynia się do jego rozwoju. Dla czytelnika książka może być wiernym towarzyszem życiowym, inspiratorem marzeń albo źródłem mądrości. Czytelnik jest obdarzony wolnością wyboru tematu, jak i wyznaczania celu swej lektury, dzięki temu książka staje się środkiem uprzywilejowanego komunikowania się z innymi ludźmi".


Korzystałem z:

1. E. Malmquist, Nauka czytania w szkole podstawowej, Warszawa 1987

2. J. Papuzińska, Czytanie domowe, Warszawa 1975

3. L. Marszałek, Paszport do świata, Warszawa 1986

4. Społeczny zasięg książki w Polsce w 2008 roku – komunikat z badań Biblioteki Narodowej, dokument elektroniczny

5. T. Zatorska, Rozważania naukowe nad czytelnictwem, dokument elektroniczny

wtorek, 19 października 2010

Romowie na polskim rynku pracy. Interwencja publiczna i jej efekty

Badania.

Badania dotyczące aktywności Romów na rynku pracy przeprowadzono Polsce po raz pierwszy w 1999 roku na zlecenie – nieistniejącego już - Krajowego Urzędu Pracy. Jak dotychczas były to jedyne tego typu badania na skalę ogólnopolską. Charakter ogólnopolski miały również badania przeprowadzone przez dwóch warszawskich socjologów: Rafała Czynsza i Michała Bonina na przełomie lat 2009/2010. Tym niemniej jednak informacje na temat kondycji społecznoekonomicznej Romów czerpali oni nie od członków tej społeczności, a od różnego szczebla przedstawicieli władzy publicznej. Dane o charakterze ogólnopolskim przynoszą także wyniki Narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań z 2002 roku. Z kolei badania o charakterze regionalnym i lokalnym dostarczające informacji o kondycji społecznoekonomicznej Romów przeprowadzono w ostatnim dwudziestoleciu trzykrotnie. Dwa razy z zagadnieniem tym mierzył się zespół pod kierunkiem Lecha Zakrzewskiego z Akademii Świętokrzyskiej, raz zaś Małgorzata Leśniak i Stefan Czarnecki. To ostatnie badanie ma wymiar szczególny, gdyż zostało przeprowadzone na obszarze objętym działaniami Pilotażowego programu rządowego na rzecz społeczności romskiej w województwie małopolskim na lata 2001-2003. W zderzeniu z danymi z roku 1999 pozwala więc na podjęcie próby oceny efektywności przyjętych w nim rozwiązań.

Wyniki badań.

Uzyskane w ramach wszystkich tych badań wyniki różnią się co do szczegółów. Tym niemniej jednak są na tyle porównywalne, że pozwalają na zbudowanie opinii na temat kondycji społecznoekonomicznej Romów w Polsce w ostatnim dwudziestoleciu.

Uśredniając, zaokrąglając i generalizując dane można stwierdzić, że ok. 80-90% populacji polskich Romów to osoby nieczynne zawodowe. Są wśród nich oczywiście osoby w wieku przedprodukcyjnym, uczące się i w wieku poprodukcyjnym. Tym niemniej jednak, nawet po odjęciu tych wartości, dane dotyczące bezrobocia wśród Romów są zastraszające. Bazując tylko na informacjach zagregowanych w ramach Spisu powszechnego dochodzimy do wniosku, że jedynie 8,29% Romów to osoby pracujące.

Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy – w opinii wspomnianych badaczy - na plan pierwszy wysuwa się dramatycznie niski poziom wykształcenia Romów. Dla zilustrowania tej tezy warto posłużyć się chociażby danymi spisowymi. Wynika z nich, że w 2002 roku poziom wykształcenia (dla osób w wieku 13 i więcej lat) kształtował się następująco:


Wykształcenie

Ogół mieszkańców Polski (%)

Romowie (%)

Wyższe

9,88

0,14

Średnie

28,32

2,62

Zasadnicze zawodowe

23,25

4,93

Podstawowe ukończone

29,76

39,80

Podstawowe nieukończone i bez wykształcenia

3,64

50,76


Inne, wymieniane przez badaczy przyczyny bezrobocia Romów to m.in.: ich wyuczona bezradność i uzależnienie od pomocy społecznej oraz funkcjonujące w społeczności większościowej stereotypy i związana z nimi dyskryminacja. Zagadnieniom tym nie poświęca się w literaturze przedmiotu szczególnie dużo miejsca podkreślając przede wszystkim fakt fatalnie niskiego poziomu wykształcenia Romów. Znalazło to swoje odzwierciedlenie także w tezach rządowego Programu na rzecz społeczności romskiej w Polsce, gdzie niski poziom wykształcenia Romów uznany został za praprzyczynę innych dysfunkcji, a zarazem poprawa sytuacji w tym względzie za warunek sine qua non zmiany położenia Romów w Polsce, w perspektywie długofalowej. Wniosek ten niewątpliwe należy uznać za wielce prawdopodobny, choć nie wyjaśniający zapewne wszystkich zjawisk, z jakimi mamy do czynienia. Wydaje się bowiem, że bez odwołania się do specyficznych treści kultury romskiej bazowanie wyłącznie na konstatacji o braku wykształcenia stanowić będzie jedynie dowód na brak umiejętności głębokiego wglądu w tę społeczność.

Czy tylko edukacja?

Jak wynika z opisów etnograficznych, przez wieki obecności Romów na ziemiach polskich poziom ich dochodów był niezależny od poziomu wykształcenia w nieromskim tego słowa znaczeniu. Można przyjąć, że społeczność ta wypełniała swoistą niszę rynkową, czemu sprzyjał nomadyczny tryb życia. Dla zilustrowania tej tezy można przytoczyć przykład grup kuglarskich. Ich umiejętności w żaden sposób nie zależały od uczestnictwa w systemie oficjalnej edukacji, zaś sposób zarobkowania wykorzystywał naturalną potrzebę rozrywki dopasowanej do gustów społeczności wiejskich i małomiasteczkowych. Przy tym dłuższe przebywanie takiej grupy na danym terenie doprowadziłoby do naturalnego wyczerpania się popytu. Można więc przyjąć, że przyczyną obecnego położenia Romów stało się ich przymusowe osiedlenie i próba wdrożenia tzw. polityki produktywizacji.

Innym, wartym rozpoznania aspektem sprawy, jest rozwój technologii i przemysłu. Wpływ tych czynników na poziom dochodów społeczności romskiej jest widoczny szczególnie wyraźnie, gdy przeanalizujemy przypadek Bergitka Roma. Utrata przez nich źródeł zarobkowania była związana z wyczerpaniem się masowego zapotrzebowania na tradycyjne wyroby kowalskie oraz zmianami, jakie nastąpiły w technologii i organizacji produkcji rolnej. Na kilkadziesiąt lat proces ten został zamortyzowany masowym zatrudnianiem Romów Górskich na wielkich budowach socjalizmu, a następnie w kombinatach metalurgicznych. Jednak procesy ich restrukturyzacji pod koniec XX wieku ujawniły wszystkie braki tej strategii.

Zderzenie przykładów związanych z aktywnością grup niegdyś wędrownych i niewędrownych zbliża nas do wniosku, że dokonanie właściwej oceny kondycji społecznoekonomicznej polskich Romów wymagałoby w rzeczy samej osobnego przyjrzenia się poszczególnym "szczepom". Niestety, w świetle dotychczas prowadzonych badań niezwykle trudno jest stwierdzić jak radzą sobie w realiach gospodarki rynkowej przedstawiciele poszczególnych grup romskich. Brak odpowiednio opracowanych danych empirycznych zmusza do wysuwania hipotez, które nie zawsze mogą być zweryfikowane w sposób inny niż poprzez odwołanie się do obserwacji własnych lub wiedzy ekspertów. Pomimo tych ograniczeń spróbuję w ten właśnie sposób, czyli poprzez analizę położenia poszczególnych grup romskich, dokonać opisu ich kapitału społeczno-zawodowego.

W zgromadzonych wynikach badań, o których wspomniałem na wstępie, stosunkowo najmniej informacji dotyczy Kelderaszy i Lowarów. Wspomina o nich wyłącznie raport: Romowie – bezrobocie. Elementy opisu położenia Romów w Polsce w 1999 r. Co istotne, poświęcony im passus dotyczy przede wszystkim skali ich uczestnictwa w badaniu. Stwierdza się mianowicie, że stanowili odpowiednio 0,6% oraz 0,4% grupy respondentów. Jest to zrozumiałe o tyle, że "Austriacy" stanowią stosunkowo najmniejsze liczebnie grupy polskich Romów. Tym niemniej trzeba też pamiętać, że ich sytuacja ekonomiczna znacznie odbiega od położenia pozostałych grup romskich, zaś pomijanie tego faktu w opisach badań w znaczący sposób wypacza obraz sytuacji, a tym samym nie służy rzetelnemu wyjaśnianiu przyczyn masowej bierności ekonomicznej Romów.

Kelderasze i Lowarzy uważają się za romską elitę. W rzeczy samej grupy te należą do szczególnie przedsiębiorczych, a zarazem zamożnych. Tradycyjnie Kelderasze trudnili się różnymi profesjami metalowymi, z pobielaniem kotłów na czele. Wyjątkowość tej profesji, a także utrzymywanie w ścisłej tajemnicy technologii, na której została oparta, dawała nie tylko stabilne źródło dochodów, ale także leży u podstaw wielu romskich "fortun". Uprawianiu zawodów metalowych musiały towarzyszyć umiejętności marketingowe (zdolność wyszukiwania zleceń i negocjowania ceny usługi) oraz handlowe. Okazało się to niezwykle przydatne w sytuacji, gdy zmiany technologiczne zaowocowały wyczerpaniem się zapotrzebowania na romskie patelnie, czy pobielanie kotłów. Większość Kelderaszy zajęła się wówczas handlem, czemu zwłaszcza w okresie PRL sprzyjał fakt utrzymywania przez rodziny romskie ścisłych kontaktów z pobratymcami przebywającymi za żelazną kurtyną.

"Austriacy" tym m.in. różnili się od polskich Romów Nizinnych, że nie ograniczali tras swoich wędrówek wyłącznie do terenu Polski. Ów "kosmopolityzm" taborowy do dzisiaj uznają oni za cechę stanowiącą o własnej wyjątkowości - o tym, że są "lepszymi" Romami od innych . Pomijając element wewnątrzromskich dywagacji o hierarchii poszczególnych grup, tę szczególną cechę należy rozpatrywać także w aspekcie ekonomicznym. Wskazuje on bowiem na dużą dozę inwencji oraz cały zasób cech niezbędnych do poruszania się w różnych środowiskach kulturowych. Na potwierdzenie tej tezy można przytoczyć kilka dodatkowych faktów. Przykładowo ten, że Kelderasze i Lowarzy przybywali na tereny polskie nie tylko bezpośrednio po zniesieniu niewolnictwa Romów na terenie dzisiejszej Rumunii, czyli w połowie XIX wieku, ale także w XX stuleciu. Całe rodziny podejmowały bowiem trud wydostania się z terenu Związku Radzieckiego, co wielu udało się tuż po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku.

W analogiczny sposób należy spojrzeć na ostatnią falę migracji Kelderaszy do Polski, która miała miejsce na początku lat 90. XX wieku. Żebrzący, często w niezwykle nachalny sposób, na ulicach polskich miast rumuńscy Romowie to bowiem przedstawiciele w większości tej właśnie grupy. Wykorzystali oni pierwszą nadarzającą się okazję do zmiany swojego fatalnego położenia ekonomicznego. Strategia, jaką wybrali, była determinowana zbiegiem wielu okoliczności. Najważniejszą z nich był brak innej luki, którą mogliby – dysponując określonymi umiejętnościami – zagospodarować. Trzeba również wziąć pod uwagę, że uprawiany przez nich proceder nie miał charakteru działalności spontanicznej. Przeciwnie. Żebrzący Romowie stanowili rodzaj dobrze zorganizowanego i zarządzanego przedsięwzięcia gospodarczego. Natomiast fakt drastycznej zmiany skali tego zjawiska jest obecnie związany z nowymi możliwościami, jakie się przed nimi otworzyły w momencie przyjęcia Rumunii do Unii Europejskiej.

Z kolei o Polska Roma możemy bez wątpienia powiedzieć, że jest to chyba najbardziej wewnętrznie zróżnicowana ekonomicznie grupa romska. Przy czym zróżnicowanie to koresponduje z innymi, tradycyjnymi podziałami wewnątrzromskimi. Można je obserwować również terytorialnie. Dobra sytuacja ekonomiczna niektórych rodzin przedstawicieli tej grupy to wynik wielopokoleniowych doświadczeń i budowania pozycji w ramach grupy dominującej na danym obszarze. Można nawet postawić tezę, że jej genezy należy szukać jeszcze w okresie życia taborowego.

Z jednej strony, zakaz wędrówek pozbawił Polska Roma możliwości zarobkowania w tradycyjny sposób. Z drugiej zaś, peerelowska polityka produktywizacji nie niosła dla nich żadnej propozycji, którą mogliby zaakceptować z poszanowaniem własnych zasad. Jedyną niemalże niszą, w której z czasem na nowo mogli się odnaleźć, pozostawał handel. Do dzisiaj stanowi on podstawowe źródło ich dochodów. Skala, w jakiej uprawiają tę profesję, zależna jest od wielu czynników, w tym zaś przede wszystkim od możliwości inwestycyjnych danej rodziny. Konstatacja ta nie stanowi jednak zaprzeczenia dla tezy, że całe, bardzo liczne grupy należące do Polska Roma żyją w skrajnej nędzy, nie potrafiąc odnaleźć się w realiach ekonomicznych XXI wieku. To one właśnie, nie zaś Romowie, którzy dobrze sobie radzą, stanowią przedmiot zainteresowania badaczy.

Analizując położenie Romów na rynku pracy należy rozgraniczać rozważania dotyczące Kelderaszy, Lowarów i Polska Roma od tych dotyczących Romów Karpackich. Jedynie bowiem w przypadku Bergitka Roma możemy mówić o masowości zjawisk takich jak bezrobocie, utrata pozytywnych wzorców pracy, wyuczona bezradność itp. W przypadku pozostałych grup możemy mówić o poważnym rozwarstwieniu. Jest to sytuacja analogiczna do obserwowanej w grupie większościowej. Bezrobocie nie stanowi tu problemu strukturalnego. Jest zjawiskiem częstym, ale nie dominującym, co nie wyklucza istnienia całych obszarów biedy .

W przypadku Bergitka Roma najistotniejszymi przyczynami niepowodzenia na rynku pracy jest nieumiejętność przystosowania się do nowych, panujących na nim warunków oraz niemożność sprostania jego wymogom związana z dominującym w tej grupie brakiem wykształcenia, a nawet pogłębionej znajomości języka polskiego. W przypadku pozostałych "szczepów" mówić możemy nie tyle o nieumiejętności, co o niechęci do modernizacji (porzucenia tradycyjnych sposobów zarobkowania) postrzeganej jako zagrożenie romskiej tożsamości .

Aktywność społecznoekonomiczna Romów w Polsce końca XX i początku XXI wieku.

Różnorodność uprawianych przez Romów profesji oraz specyficzny sposób ich wykonywania, jak również odmienne ich wartościowanie w poszczególnych grupach, są efektem ewolucyjnego rozwoju relacji tych społeczności z większością, która stanowiła i stanowi kontekst ich funkcjonowania. Należy przy tym zaznaczyć, że - w perspektywie historycznej - większość grup romskich wykazała się dużą zdolnością adaptacyjną do stale zmieniających się warunków otoczenia, co w sytuacji społeczności zmarginalizowanej i permanentnie stygmatyzowanej stanowi cechę szczególną. Owa marginalizacja i negatywne stygmatyzowanie niosło jednak dla niektórych z tych grup zgoła odmienne konsekwencje. Uwidaczniają się one obecnie w postaci zarówno tabuicznych zakazów dotyczących niektórych profesji, jak i przyjęcia w niektórych grupach założenia, że bycie Romem oznacza zarazem wykonywanie tylko określonych zawodów. Elementy te stanowią niewątpliwie jedną z barier rozwoju potencjału społecznoekonomicznego Romów.

Społeczność romska na progu III Rzeczypospolitej była już społecznością mocno liczebnie uszczuploną poprzez emigrację lat 80. XX wieku. Szło za tym osłabienie potencjału ekonomicznego tej grupy. Trzeba bowiem pamiętać, że w okresie PRL wyemigrowały z Polski często jednostki najbardziej przedsiębiorcze, co w przypadku tak małej grupy jak społeczność romska musi znaleźć swoje odbicie w ocenie kondycji ekonomicznej całej zbiorowości. Ponadto była to grupa poważnie rozwarstwiona. Obok bowiem zaradnej życiowo, zajmującej się prowadzeniem własnej działalności gospodarczej mniejszości, egzystowała grupa żyjąca z dnia na dzień, której podstawowym źródłem utrzymania były prace dorywcze, subsydia państwowe (pomoc społeczna) oraz wsparcie innych Romów lub nieromskich sąsiadów.

Jeśli za wiarygodne uznać wyniki Spisu powszechnego oraz wspomnianych przeze mnie na wstępie badań, należałoby przyjąć, że zaledwie ok. 10% polskich obywateli należących do romskiej mniejszości etnicznej utrzymuje się z pracy zarobkowej. Pozostałe 90% to klienci pomocy społecznej lub osoby nieaktywne zawodowo, a korzystające z różnego rodzaju rent oraz emerytur. Tym niemniej wydaje się, że dane te należałoby skorygować uznając, że aktywność ekonomiczna to nie tylko praca zarobkowa lub prowadzenie działalności gospodarczej na własny rachunek, ale także każde inne zachowanie służące pozyskaniu środków na utrzymanie własne i utrzymanie rodziny. W tym kontekście skalę aktywności ekonomicznej Romów musielibyśmy rozszerzyć o cały wachlarz stosowanych przez tę społeczność strategii. By lepiej opisać tę kwestię należy przyjrzeć się im nieco bliżej.

Strategie ekonomiczne Romów.

Wydany ostatnio przez MSAP UEk Katalog przedsiębiorstw romskich pokazuje przykłady kilkudziesięciu przedsiębiorstw prowadzonych przez Romów na terenie dwóch polskich województw. Nie aspiruje on jednak do miana kompletnego opracowania w obszarze biznesowej aktywności Romów. Opis w tym zakresie należałoby rozszerzyć o szereg innych przedsiębiorstw rozproszonych na terenie całego kraju, a operujących w branżach podobnych do opisanych w Katalogu, choć często w znacznie większej skali. Dla przykładu bowiem, poza Romami zajmującymi się handlem detalicznym można wskazać osoby działające jako hurtownicy lub detaliści na dużą skalę. Bez wątpienia jednak należą oni do mniejszości. Zdecydowana większość Romów – jak wynika z codziennej obserwacji – działając w tej branży nie wychodzi poza handel bazarowy lub obwoźny, często nie rejestrując działalności gospodarczej, czyli pozostając w szarej strefie.

Działalności gospodarczej nie rejestrują też w większości Romowie zajmujący się obrotem używanymi samochodami, czy innymi dobrami sprowadzanymi z zagranicy. Nie jest to zresztą cecha charakteryzująca wyłącznie tę grupę etniczną, a raczej branżę, o której mowa. Już bowiem pobieżna analiza serwisów ogłoszeniowych w Internecie skłania do wniosku, że większość osób zajmujących się tego typu działalnością unika rejestrowania działalności gospodarczej.

W szarej strefie działa też w większości – nieliczna już – grupa romskich rzemieślników zajmujących się zwłaszcza drobną wytwórczością metalową lub renowacją mebli. Nieopodatkowane dochody uzyskują również kobiety romskie wróżące na ulicach polskich miast. Z kolei większość romskich grup muzycznych umilających czas gościom kawiarnianych ogródków to zespoły zarejestrowane, posiadające odpowiednie licencje i prowadzące swoją działalność w sposób zgodny z obowiązującymi w tym względzie przepisami.

Poza prowadzeniem własnej działalności gospodarczej inną strategią ekonomiczną Romów jest praca na etacie lub praca dorywcza. Badania prowadzone na ten temat przez różne zespoły w okresie ostatnich dwudziestu lat wyraźnie wskazują jednak na fakt, że nie jest to zjawisko częste, zaś wykonywane przez Romów zawody należą raczej do tych, które nie wymagają szczególnych kompetencji i wykształcenia oraz są zwykle niskopłatne. Jednocześnie, pośrednio – w przypadku Bergitka Roma – badania te potwierdzają tezę, że Romowie znaleźli się w pierwszej grupie osób zwalnianych z pracy w okresie restrukturyzacji dużych zakładów przemysłowych po 1989 roku. Okresowe zatrudnienie Romowie - niskowykwalifikowani lub z goła nieposiadający żadnych kwalifikacji - znajdują w różnych branżach. Najczęściej są to jednak roboty interwencyjnie oraz prace społecznie użyteczne organizowane przez gminy.

W tym kontekście niezwykle interesującym zjawiskiem jest motywowana ekonomicznie emigracja polskich Romów. Przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej jej cechą charakterystyczną było korzystanie ze świadczeń socjalnych dostępnych w państwach Europy Zachodniej dla osób starających się o azyl polityczny, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Obecnie – jak wynika z obserwacji – choć aspekt wsparcia socjalnego nie stracił całkowicie na znaczeniu, ważniejszym stała się możliwość uzyskania zatrudnienia. Warty podkreślenia jest fakt dobrej wśród Romów znajomości przepisów prawnych regulujących sferę pomocy społecznej zarówno w Polsce, jak i docelowych krajach emigracji, a także umiejętność szybkiego zorganizowania się w nowym miejscu pobytu. Romowie emigrujący czasowo lub na stałe do Wielkiej Brytanii nie trafiają bowiem w pustkę. Mogą liczyć na wsparcie rodziny lub pomoc w uzyskaniu zatrudnienia świadczoną przez innych polskich Romów, którzy zdołali już zagospodarować się w nowym miejscu.

Romowie, którzy nie wykazują inicjatywy w zakresie prowadzenia własnej działalności gospodarczej (rejestrowanej lub nie), a także nie podejmują – z różnych przyczyn – zatrudnienia, w większości utrzymują się z zasiłków pomocy społecznej lub innych świadczeń publicznych. Dodatkowym źródłem ich utrzymania są różne zajęcia, czasem również takie, które nie cieszą się akceptacją społeczną. Podstawowym z nich jest tzw. chodzenie po prośbie. Zajęcie to wykonują wyłącznie Romni (kobiety romskie), które – kulturowo – odpowiadają w romskich rodzinach za sprawy bytowe. Czasem, niejako dodatkowo, wprowadzają one do obrotu dary pozyskiwane z różnych organizacji charytatywnych lub towary stanowiące pomoc rzeczową udzieloną przez jednostki pomocy społecznej. W tym zakresie aktywność wykazują również mężczyźni. Uzupełniającym zajęciem bywa także zbieranie i sprzedaż surowców wtórnych oraz np. pozyskiwanie opału w lasach państwowych i prywatnych, co często prowadzi do szeregu nieporozumień, a nawet napięć pomiędzy społecznością romską a nieromską.

Polityki publiczne nakierowane na poprawę położenia Romów na polskim rynku pracy.

Horyzontalne działania zmierzające do poprawy położenia Romów na rynku pracy w Polsce podjęto dopiero na początkach XXI wieku. Wymusiły je niejako starania o włączenie naszego kraju w struktury Unii Europejskiej. Nie oznacza to, że wcześniej przedstawiciele tej grupy nie podejmowali działań zmierzających do poprawy swojego położenia ekonomicznego. Dla przykładu. Na początku lat 90. XX wieku znaczna, bo kilkunastoosobowa grupa Romów z terenu obecnego województwa małopolskiego, w tym zwłaszcza z Krakowa, podjęła się prowadzenia własnej działalności gospodarczej. U podstaw tych decyzji leżały różne względy. Jedną z ważnych przyczyn była utrata dotychczasowego źródła utrzymania, jaką była praca w przedsiębiorstwach państwowych. Innym ważnym czynnikiem była chęć szybkiego wzbogacenia, które w dobie rodzącej się gospodarki wolnorynkowej, wydawało się być w zasięgu ręki.

Większość z osób, które skorzystały z pożyczek na rozwinięcie własnej działalności gospodarczej, w dniu dzisiejszym jest ponownie oficjalnie bezrobotna. Część z nich pozyskane środki od razu przeznaczyła na bieżącą konsumpcję, traktując możliwość uzyskania preferencyjnej pożyczki, jako okazję do zdobycia dodatkowych środków na utrzymanie. Inni prowadzili przez jakiś czas legalną działalność gospodarczą. Jednakże po 2-3 latach doszli do wniosku, iż jest to działalność na granicy opłacalności ekonomicznej. Efektem takiej konstatacji było przejście do szarej strefy. Większość jednak z pożyczkobiorców po prostu zbankrutowała. Były to bowiem osoby zupełnie nieprzygotowane do prowadzenia legalnej działalności gospodarczej w realiach gospodarki wolnorynkowej. Dla wielu rodzin, które zdecydowały się wówczas na zaciągnięcie pożyczek, stały się one początkiem poważnych problemów. Nie mogąc ich spłacić ani uzyskać ich umorzenia weszły w bezpośredni konflikt z prawem.

Czynników, które zadecydowały o niepowodzeniu zastosowania ww. instrumentu do społeczności romskiej i de facto niewielkiego zainteresowania nim wśród Romów jest oczywiście więcej. Część z nich występuje łącznie, część jest specyficzna tylko dla określonych grup Romów. A są nimi:

  • wyuczona bezradność, która paraliżuje wszelkie inicjatywy zmierzające do wzięcia na siebie pełnej odpowiedzialności za własne losy;
  • roszczeniowość, która sprowadza się do permanentnego wyczekiwania na pomoc z zewnątrz oraz uznania, że pomoc ta Romom z różnych względów się należy, a jej brak jest przejawem dyskryminacji tej społeczności lub konkretnych osób;
  • brak wewnątrz grupy pozytywnych wzorców pracy i przedsiębiorczości, który jest efektem długotrwałego bezrobocia oraz ubocznym skutkiem zastosowania do tej społeczności instrumentów systemu pomocy społecznej;
  • specyficzne, romskie podejście do pracy i wykonywania zawodu, które sprowadza się do braku systematyczności oraz obstrukcji wobec aparatu fiskalnego i administracyjnego państwa;
  • jednostronne podejście do wszelkich form wsparcia, które sprowadza się do uznania, iż środki jakie się pozyskuje stają się automatycznie pełną własnością, zaś ich wykorzystanie zależy od samego Roma, bez względu na zapisy umowy, jakie stoją za uzyskaną pomocą.

Niewielkie rezultaty w zakresie aktywizacji zawodowej i biznesowej Romów przyniosła też realizacja Pilotażowego programu rządowego na rzecz społeczności romskiej w województwie małopolskim na lata 2001-2003 oraz Rządowego programu na rzecz społeczności romskiej w Polsce. W programach tych zasadniczą rolę w interesującym nas aspekcie przypisano Powiatowym Urzędom Pracy. Mają one realizować zadania takie jak: segmentacja bezrobotnych Romów pod kątem zaplanowania form pomocy; organizowanie miejsc pracy subsydiowanej; szkolenia podnoszące i zmieniające kwalifikacje zawodowe; czy organizowanie poradnictwa zawodowego. Celem ich realizacji powinno być z jednej strony przygotowanie Romów do podjęcia pracy zarobkowej, z drugiej zaś (co wydaje się być preferowane) umożliwienie im podejmowania działalności gospodarczej na własny rachunek.

Po dziewięciu już prawie latach od początku realizacji programów stwierdzić można, że w zakresie działań aktywizujących Romów na rynku pracy nie spełniły one dotychczas pokładanych w nich nadziei. Szczegółowa analiza sprawozdań z ich realizacji prowadzi jednak do kilku zasadniczych ustaleń. A mianowicie:

  • Nie można rozpatrywać działań wspierających przedsiębiorczość Romów w oderwaniu od działań zmierzających do ich ogólnej aktywizacji na rynku pracy. Należy bowiem zauważyć, iż jest to grupa nie tylko w znacznej swej większości nieprzygotowana do prowadzenia samodzielnej działalności gospodarczej, ale w ogóle nieprzygotowana do funkcjonowania na współczesnym, wymagającym rynku pracy. Decyduje o tym zarówno niski poziom wykształcenia Romów (lub po prostu jego brak), jak i specyficzne podejście przedstawicieli tej grupy etnicznej do samego zagadnienia pracy oraz rygorów prawno-fiskalnych związanych z działalnością gospodarczą.
  • Jakiekolwiek działania zmierzające do aktywizacji Romów na rynku pracy powinny bazować na działaniach odbudowujących lub wręcz tworzących wśród nich pozytywne wzorce pracy. Jest to bowiem grupa specyficznie podchodząca do tej sfery życia, a dodatkowo grupa dotknięta długotrwałym bezrobociem, co wiąże się również z wykształceniem szeregu zachowań związanych ze stosowaniem wobec niej różnych instrumentów systemu pomocy społecznej (wyuczona bezradność, roszczeniowość).
  • Jakiekolwiek działania w opisywanym obszarze muszą być skoordynowane z podnoszeniem poziomu wiedzy o społeczności romskiej przez osoby odpowiedzialne za wdrażanie stosownych instrumentów. Romowie to bowiem grupa specyficzna, zamknięta, kierująca się w życiu kodeksem norm nieznanych nie-Romom, a na tyle odmiennych, że bez przyswojenia sobie chociażby podstawowej wiedzy o kulturze i tradycji romskiej nie jesteśmy w stanie zastosować do tej grupy żadnych instrumentów ze "świata gadźów".
  • Działania zmierzające do aktywizacji zawodowej Romów powiązane być muszą z szeregiem działań w innych obszarach, w tym zaś przede wszystkim w obszarze edukacji. Podejmowanie działań selektywnych przynosi jedynie krótkotrwałe efekty.
  • Wszelkie działania na rzecz społeczności romskiej wymagają konsekwencji i determinacji. Jakiekolwiek głębsze modyfikacje w trakcie realizacji projektu (w tym zaś przede wszystkim ustępstwa wobec grup roszczeniowych) kończą się jego niepowodzeniem.
  • Działania skierowane do społeczności romskiej muszą być dokładnie opracowane przed ich rozpoczęciem. Komplikacje formalno-prawne w trakcie realizacji projektu powodują, iż Romowie utwierdzają się w swoim stereotypowym widzeniu świata "gadźów".

Pomimo dotychczasowych niepowodzeń, działania zaprojektowane w rządowym Programie na rzecz społeczności romskiej w Polsce należy mimo wszystko uznać za rokujące nadzieje na przyszłości. Warunkiem ich powodzenia jest jednak: systematyczność, kompleksowość i wieloaspektowość, a przede wszystkim odpowiednio wysokie nakłady finansowe. Z całą stanowczością należy stwierdzić, iż przekazywane w chwili obecnej z budżetu państwa kwoty, rzędu 10 milionów złotych rocznie (z których zaledwie niewielka część przeznaczana jest na działania aktywizujące Romów na rynku pracy), są dalece niewystarczające jeśli poważnie myśli się o osiągnięciu założonych w nim celów.

Jak dotychczas sytuacji w tym względzie nie zmieniły także projekty finansowane z Europejskiego Funduszu Społecznego. Praktycznie bez powodzenia zakończyły sie bowiem działania podjęte w ramach Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL. O efektach projektów realizowanych w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki będzie można zaś mówić dopiero za kilka lat. Tym niemniej sam fakt podejmowania wysiłków zmierzających do aktywizacji ekonomicznej Romów uznać należy za niezwykle cenny. Przychodzi sie tu bowiem mierzyć z niezwykle złożonym problemem, którego rozwiązanie wymaga pogodzenia się z szeregiem porażek w drodze do zamierzonego celu.

Konkluzje.

Współcześni europejscy Romowie są nie tylko nosicielami elementów tradycji przyniesionej z praojczyzny, ale także – a może przede wszystkim – produktem kilkusetletnich zmagań o przetrwanie wśród społeczeństw Europy. Wprawdzie od końca średniowiecza obserwujemy ich "okopywanie" się misternie budowanym zbiorem tradycyjnych zasad, ale jednocześnie – w tradycji każdej z analizowanych grup – dostrzegamy inkorporowane elementy kultur społeczności, wśród których przyszło im w pewnym okresie żyć. Romowie wypracowali bowiem mechanizm przystosowywania się do warunków otoczenia przy jednoczesnym zachowywaniu tego, co dla trwania ich tożsamości najistotniejsze.

Zwykliśmy postrzegać Romów jako mniejszość jednolitą, nie dostrzegając różnic między poszczególnymi grupami. Jako społeczeństwa w ogóle niewiele o nich wiemy. Po części jest to wina tradycyjnej niechęci samych Romów do ujawniania elementów składających się na ich tradycję. Decydujące znaczenie dla tego stanu rzeczy wydają się jednak mieć stereotypy, które zastąpiły Europejczykom wiedzę o Romach. W prosty i wygodny sposób tłumaczą one bowiem to, co niezrozumiałe, a co za tym idzie także uznane za niebezpieczne. Stereotypy zdecydowały, że elementy rzetelnej wiedzy o Romach przez lata stanowiły domenę jedynie nielicznej grupy romologów. Dopiero od niedawna przebijają się one do świadomości ogółu. Jednak również w zakresie badań romologicznych sporo jest jeszcze do zrobienia. Wyraźnie to widać chociażby wówczas, gdy analizujemy wyniki projektów, których celem jest zbadanie aktualnej kondycji społecznoekonomicznej Romów. Okazuje się bowiem, że stosowane przez badaczy narzędzia – w przypadku tej konkretnie społeczności – przynoszą wprawdzie wyniki powtarzalne, ale w dużej mierze stojące w sprzeczności z obserwowaną rzeczywistością. Zastosowanie zaś metod badawczych bardziej przydatnych w przypadku badania społeczności tradycyjnych i hermetycznych, przerasta obecne możliwości badaczy.

Czy walka ze stereotypami poprzez upowszechnianie wiedzy na temat społeczności romskiej może mieć wpływ na zmianę jej obecnego położenia? Niewątpliwie tak. Stopniowe zastępowanie stereotypowych wyobrażeń prawdziwymi informacjami zmienia nastawienie większości do grupy stanowiącej element jej zainteresowania. Zmniejsza się dystans społeczny dzielący obydwie te wspólnoty. Zapewne w konsekwencji Romowie będą się stawać społecznością bardziej otwartą w stosunku do otaczającego ich świata. Ta otwartość z kolei sprzyjać będzie modernizacji społeczności romskiej. Należy mieć nadzieję, że modernizacja ta nie zagrozi jej tożsamości. Będzie to jednak proces długotrwały. Należy obliczać go na pokolenia. Tymczasem dzisiejsze położenie Romów w Europie, w tym także i w Polsce, wymaga reakcji natychmiastowej. Oznacza to, że interwencja władzy publicznej nie może polegać tylko na wspieraniu badań naukowych oraz procesu upowszechniania wiedzy o społeczności romskiej wśród większości (i analogicznie wiedzy o większości i jej intencjach wśród Romów), ale musi także obejmować działania doraźne i horyzontalne, których celem jest włączenie Romów w główny nurt życia społecznego.

Tymczasem i w tym przypadku nie możemy zaliczyć na konto władz publicznych jakichś szczególnych sukcesów. Rzeczywistość społeczna jest domeną większości. Widać to wyraźnie, kiedy analizujemy np. modele rynków pracy. Mimo ich różnorodności, w żadnym z tych modeli nie występują instrumenty, które służyłyby skutecznej aktywizacji zawodowej Romów. Mimo dostrzeżenia tego problemu w ramach struktur europejskich, również realizacja Wspólnej Polityki Zatrudnienia nie zmienia tego stanu rzeczy. Wprawdzie nie można zaprzeczyć, że w ostatnich latach nastąpiła w ramach Unii Europejskiej intensyfikacja wysiłków na rzecz poprawy statusu społecznoekonomicznego Romów, tym niemniej jednak wciąż nie zdołano rozwiązać kluczowych dla nich problemów (np. w zakresie ich statusu prawnego, edukacji, pozycji na rynku pracy, ochrony zdrowia, warunków mieszkaniowych), a zjawisko ich wykluczenia jest wyraźnie dostrzegalne

Główną przyczyną braku skuteczności dotychczas podejmowanych działań jest ich sektorowe rozproszenie. Dotyczy to zarówno polityk poszczególnych państw członkowskich jak i Unii Europejskiej jako całości. Jednak w ostatnich latach zaszły w tym względzie pewne zmiany, czego przykładem są m.in. ustalenia Europejskiej Platformy Romskiej. Na swoim pierwszym posiedzeniu - 24 kwietnia 2009 roku w Pradze - sformułowała ona 10 Podstawowych Zasad Inkluzji Społecznej Romów. Dwa miesiące później przyjęła je Rada Ministrów ds. społecznych państw członkowskich UE, która zwróciła się ponadto do członków UE i Komisji Europejskiej o ich uwzględnienie w procesach projektowania, implementacji i ewaluacji polityk publicznych. Zasady te brzmią następująco:

1) projektowane polityki winny być konstruktywne, pragmatyczne i nie dyskryminacyjne;

2) polityki powinny być kierowane do jasno określonych grup docelowych, ale jednocześnie otwarte na inne kategorie beneficjentów;

3) podejmowane działania powinny uwzględniać relacje międzykulturowe;

4) realizowane działania winny być osadzone w głównym nurcie polityk publicznych;

5) polityki powinny uwzględniać wymiar płci;

6) należy upowszechniać polityki "oparte na dowodach";

7) należy korzystać ze wspólnotowych instrumentów wsparcia;

8) należy włączać władze regionalne i lokalne;

9) należy włączać instytucje społeczeństwa obywatelskiego;

10) należy zapewnić aktywne uczestnictwo społeczności romskiej.

Wdrażanie nowego, holistycznego podejścia do problemu grup zmarginalizowanych, w tym także – a może i przede wszystkim – do Romów, nie będzie zadaniem łatwym. Można by przecież powiedzieć, że Polska jest sztandarowym przykładem takiego podejścia. Sektorowość została tu teoretycznie przełamana dzięki zintegrowaniu działań w ramach rządowego Programu na rzecz społeczności romskiej w Polsce. Tymczasem jednak próby ewaluacji efektów jego wdrożenia nie wskazują na zasadniczą zmianę położenia społeczności romskiej w stosunku do okresu sprzed roku 2004. Prawdopodobną przyczyną niskiej skuteczności podejmowanych działań może być przyjęcie założenia, że realizacja rozproszonych projektów wpisujących się w cele Programu złoży się na logiczny ciąg działań. Tymczasem jednak pozostają one jedynie osobnymi projektami, realizowanymi tylko wówczas, gdy możliwe jest pozyskanie odpowiednich środków publicznych. Wdrożenie podejścia holistycznego, w tym przypadku, wymagałoby zmiany filozofii implementacji założeń Programu. To władza publiczna musi posiadać jasną, "opartą na dowodach" wizję niezbędnych działań, a następnie zlecać ich wykonanie podmiotom, które przystąpią do konkursu ofert. Używając nomenklatury Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie należałoby stwierdzić, że politykę "wspierania" działań powinna zastąpić polityka ich "zlecania". Jedynie bowiem w ten sposób można zapewnić ich "kontynuowalność" i koherentność w dłuższych okresach czasu.

Brak owej kontynuacji i koherencji wyraźnie widać także, kiedy przyjrzymy się projektom na rzecz społeczności romskiej realizowanym przy wsparciu środków z Europejskiego Funduszu Społecznego. Wypracowanie bowiem skutecznych metod pracy z Romami nie zapewnia zarazem ani prowadzenia zainicjowanych działań w dłużej perspektywie, ani przyjęcia tych rozwiązań za standard dla projektów realizowanych w innych obszarach. Obecnie, jedynym w zasadzie gwarantem kontynuowania rozpoczętego wdrożenia jest jednolitość podmiotów aplikujących o środki europejskie w kolejnych konkursach ofert.

Implementacja holistycznego podejścia do problemu przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu w ramach polityk publicznych wymaga więc nie tylko przezwyciężenia sektorowości, ale także zmiany ustalonych sposobów realizacji strategii o charakterze horyzontalnym. Co więcej, można by dodać, że wymaga wzmożonej pracy samych władz publicznych, której celem będzie podniesienie świadomości w zakresie szczegółowych problemów związanych z wykluczeniem różnych grup oraz dostosowanie podejmowanych działań do ich specyfiki. Za przykład mogą nam w tym przypadku posłużyć publiczne służby zatrudnienia. Obecne, szablonowe działania dominujące w ich praktyce, w krótkim czasie winny zastąpić innowacje, których istotą będzie zwiększenie poziomu motywacji dorosłych członków społeczności romskiej do podejmowania pracy, a w konsekwencji zmiana wizerunku Romów w społeczeństwie polskim. Udzielana przez urzędy pracy pomoc w samozatrudnieniu powinna szeroko korzystać z doświadczeń inkubatorów przedsiębiorczości, modyfikując ją w zależności od konkretnych sytuacji i potrzeb. Innymi słowy, aby polityka rynku pracy mogła być skuteczna, musi być systematyczna, kompleksowa i wieloaspektowa. W przypadku Romów oznacza to m.in. takie kontinuum zdarzeń: od umożliwienia wykonywania prostych prac w ramach robót interwencyjnych, poprzez udzielanie mikropożyczek osobom rozwijającym własną działalność gospodarczą, kursy zawodowe, po kreowanie indywidualnych ścieżek kariery oraz indywidualne doradztwo w zakresie poszukiwania pracy. Publiczne służby zatrudnienia powinny także w większym stopniu aktywnie pośredniczyć w poszukiwaniu pracy i kojarzyć przedsiębiorców z bezrobotnymi Romami.

Reasumując, przełamanie obecnego impasu w realizacji polityk mających na celu poprawę położenia społeczności romskiej w Europie, w tym także w zakresie kapitału społecznoekonomicznego, wymaga uznania inkluzji społecznej za najważniejszy ich cel. Polityka inkluzji społecznej realizowana wobec Romów powinna zmierzać do ograniczenia poziomu wykluczenia społecznego w kilku obszarach problemowych. Chodzi mianowicie o dostęp do

  • rynku pracy,
  • systemu edukacji,
  • opieki społecznej i zdrowotnej,
  • godziwych warunków mieszkaniowych,
  • usług finansowych.

Jednocześnie, formułując kierunkowe postulaty dotyczące dalszych prac na rzecz społecznoekonomicznej inkluzji Romów należy wskazać następujące typy działań:

  • pełniejsze zaangażowanie społeczności romskiej i jej organizacji pozarządowych w planowanie, implementację i monitorowanie programów na rzecz poprawy statusu społecznoekonomicznego Romów;
  • odejście od filozofii pojedynczych projektów na rzecz podejścia zintegrowanego, uwzględniającego wszystkie aspekty wykluczenia Romów;
  • wprowadzenie skutecznego systemu monitorowania działań na rzecz Romów celem oceny rzeczywistych konsekwencji programów realizowanych ze środków strukturalnych i krajowych środków publicznych;
  • nadanie priorytetu działaniom, które podejmuje sami Romowie, w miejsce pasywnej polityki zasiłków społecznych i innych form pomocy;
  • poszerzanie zakresu udziału Romów w systemie edukacji;
  • zapewnienie Romom dostępu do opieki zdrowotnej oraz odpowiednich warunków zamieszkania;
  • pomoc społeczna powinna tworzyć ścieżki wejścia i powrotu do aktywności społecznej i na rynku pracy.

Polityka integracji społecznoekonomicznej Romów powinna być więc zorientowana na osiągnięcie trzech fundamentalnych celów, którymi są:

  • po pierwsze, wzrost szans ekonomicznych Romów poprzez wzmocnienie i poprawę jakości ich udziału na rynku pracy;
  • po drugie, budowanie kapitału ludzkiego, w szczególności w sferze edukacji i zdrowia;

oraz

  • po trzecie, wzmocnienie kapitału społecznego i rozwoju wspólnoty poprzez wspieranie udziału Romów w sferze publicznej i inicjatywach podejmowanych w obszarze społeczeństwa obywatelskiego.

Ich osiągnięcie nie będzie możliwe bez głębokiej refleksji nad przyczynami obecnego położenia tej mniejszości etnicznej. Tych zaś należy poszukiwać w całej historii złożonych relacji zachodzących między Romami a społecznościami większościowymi w Europie.

Literatura:

  1. Alwasiak S., Bereza J., Leszkiewicz A., Mazur S. (red.), Mituś A., Pacut A., Paszko A., Piątkowska M., Instytucje, zasady i mechanizmy wspierania przedsiębiorczości, Kraków 2006,
  2. Bartosz A., Nie bój się Cygana, Sejny 2004,
  3. Ficowski J., Cyganie na polskich drogach, Kraków-Wrocław 1985,
  4. Granice solidarności. Romowie w Polsce po roku 1989, Warszawa 2003,
  5. Jakimik E. A., Romowie. Koczownictwo, osiadły tryb życia – wybór, konieczność czy przymus?, Szczecinek 2009,
  6. II Raport dla Sekretarza Generalnego Rady Europy z realizacji przez Rzeczpospolitą Polską postanowień Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych, Warszawa 2007 - http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/118/5208/II_Raport_dla_Sekretarza_Generalnego_Rady_Europy_z_realizacji_przez_Rzeczpospoli.html (odczyt: 2009-11-04).
  7. Katalog Rezultatów Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL, Warszawa 2007,
  8. Krajowe i wspólnotowe polityki publiczne wobec mniejszości romskiej – mapa aktywności społeczno-gospodarczej Romów, pod red. S. Mazura, Kraków 2010,
  9. Kwadrans Ł., Polscy Romowie. Studium socjologiczne na przykładzie Świebodzic, w: Kultura mniejszości narodowych i grup etnicznych w Europie, pod red. Z. Jasińskiego, T. Lewowickiego, Opole 2004,
  10. Leśniak M., Romowie. Bliscy czy dalecy? Realizacja zadań w ramach Rządowego Programu na Rzecz Społeczności Romskiej w Polsce, Kraków 2009,
  11. Łodziński S., Problemy dyskryminacji osób należących do mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce (polityka państwa, regulacje prawne i nastawienia społeczne), Warszawa 2003,
  12. Machnik-Pado A., Kudłacz M., Katalog przedsiębiorstw romskich, Kraków 2010,
  13. Mirga A., Gheorghe N., Romowie w XXI wieku. Studium polityczne, Kraków 1998,
  14. Paszko A., Romowie i polskie doświadczenie wolnego rynku, w: Romowie w Polsce i w Europie. Historia, prawo, kultura, pod red. P. Borka, Kraków 2007,
  15. Paszko A., Sułkowski R., Zawicki M. (red.), Romowie na rynku pracy, Kraków 2007,
  16. Pilotażowy program rządowy na rzecz społeczności romskiej w województwie małopolskim na lata 2001-2003 - http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/192/285/Tresc_pilotazowego_programu_rzadowego_na_rzecz_spolecznosci_romskiej_w_wojewodzt.html (odczyt: 2009-11-04).
  17. Polityka wspierania romskiej mniejszości etnicznej na rynku pracy, pod red. M. Zawickiego i A. Paszko, w druku,
  18. Program monitoringu akcesji do Unii Europejskiej (UE). Ochrona mniejszości. 2001, Warszawa 2001,
  19. Program monitoringu akcesji do Unii Europejskiej (UE). Ochrona mniejszości. 2002, Warszawa 2002,
  20. Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce - http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/185/2982/Tresc_Programu.html (odczyt: 2009-11-04).
  21. Promoting policies in favour of Roma population, w: Social Agenda, The European Commission's magazine on employment and social affairs, Issue No 24, July 2010,
  22. Raport z wyników Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2002 - http://www.stat.gov.pl/gus/6647_754_PLK_HTML.htm (odczyt: 2009-11-04),
  23. Romowie – bezrobocie. Elementy opisu położenia Romów w Polsce w 1999 r. Raport przygotowany przez Stowarzyszenie Romów w Polsce na zlecenie Krajowego Urzędu Pracy, maszynopis.
  24. The Social Situation of the Roma and their Improved Access to the Labour Market in the EU, Parliament's Committee on Employment and Social Affairs, 2008,
  25. Weigl B., Gierliński K., Romowie we współczesnej Polsce. Poszukiwanie wspólnej perspektywy w pokonywaniu barier i budowaniu szans rozwoju - www.romowie.com/instytut/io2009_weigl_gierlinski.pdf (odczyt: 02-09-2010),
  26. Zakrzewski L., Raport z badań problemu: "Mapa społeczna Romów w województwie świętokrzyskim 2001", Kielce 2002.